Kawaii Scotland t. 1

Manga ostateczna

Kawaii Scotland Ilony Myszkowskiej, Janiny Grzegorzek i Dranki – recenzja tomu 1

 

Nadszedł czas, by zmierzyć się z kolejnym mangopolo, chyba drugim po Exitusie, które wywołało takie zamieszanie 😉

Wszystko zaczęło się od głupkowatego pomysłu, by w szkolnej mandze zamiast licealistek, którym wiatr podwiewa spódniczki, byli Szkoci, którym wiatr podwiewa kilty. Potem toczyło się to ścieżkami nam, zwykłym czytelnikom, nieznanymi, by doprowadzić do powstania produktu ostatecznego, polskiej high-school mangi o Szkotach. Odpowiedzialne za to są trzy osoby: Ilona Myszkowska aka Kobieta Ślimak z Chatolandii aka Chaty Wuja Freda (takie miejsce w internetach ze śmiesznymi komiksami), Nina Grzegorzek, określana mianem duchowej przewodniczki Ilony (cokolwiek się pod tym kryje 😉 ) i internetowa rysowniczka Katarzyna „Dranka” Stasiowska. Mnie przyciągnęło nazwisko pierwszej pani, której absurdalny humor uwielbiam.Czytaj dalej »

Exitus Letalis t. 4

Ludzie bajki plotą

Exitus Letalis KattLett – recenzja tomu 4

 

dsc_0095Czwarty tom Exitusa upływa pod znakiem miłosnej dramy pomiędzy Evą i Ourellem. Kocha? Nie kocha? Czy dalej będzie kochał, chociaż poznał prawdę? Czy ona kocha jak przyjaciela, czy jest szansa na coś więcej? Macania za to zdecydowanie mniej niż w tomie poprzednim 😉 Nie obyło się za to bez kolejnej wycieczki, wszak bracia dalej wykonują swoją pracę, czyli pomagają w rozwiązywaniu dziwnych spraw: poprzednio łapali zombie w Paryżu, teraz gonią psa Baskerville’ów w Anglii. Przy okazji odkrywając tajemnice o Evie i pozwalając jej odkrywać tajemnice o sobie.Czytaj dalej »

Exitus Letalis t. 3

Nieśmiertelność? Ważniejsze macanie!

Exitus Letalis KattLett – recenzja tomu 3

 

exitus3Trzeci tom Exitusa przynosi nam trochę wyjaśnień, ale pojawiają się też nowe tajemnice.

Nieśmiertelni bracia wraz z Evą udają się do Paryża, gdzie mają wykonać specjalne zadanie: złapać zombie i tworzącego ich gościa. Nie jest to wcale najistotniejszy problem i autorka nie poświęca mu zbyt wiele uwagi, ważniejsze jest, kto Evce strzeli komplement, kto jej skradnie całusa i komu uda się zmacać jej tyłek lub cyca.

Pomiędzy fanserwisowymi scenami toczy się jednak akcja. Pani psycholog coraz lepiej radzi sobie z „widzeniem przeszłości”, dlatego poznaje kolejne fakty z życia swoich pacjentów. Podczas wizyty w Paryżu intensywnie nawiedzają ją wizje z masakry w KZU, którą urządził Gabriell. Czytaj dalej »

Kuroshitsuji t. 2

Yes, my lord

Kuroshitsuji Yany Toboso – recenzja tomu 2

 

kuroshitsuji2Drugi tom Kuroshitsuji rozpoczyna się wesołym, rozluźniającym rozdziałem, w którym obserwujemy, jak Sebastian perfekcyjnie sprawdza się w roli kamerdynera, choć ciągle przeszkadzają mu pozostali służący. Nieszczęsny, raz za razem porzuca więc swoje obowiązki i spieszy naprawić ich błędy, zachowując przy tym anielską cierpliwość. Tłumi swój gniew i cisnące mu się na usta obraźliwe słowa, równocześnie nie mogąc wyjść z podziwu dla ludzkiej głupoty i nieudacznictwa, i z cudownym uśmiechem na ustach zabiera się za ratowanie sytuacji. Po tak męczącym początku dnia postanawia odsapnąć chwilę w „jej” towarzystwie – poznajemy więc słodką tajemnicę i słabość pięknego demona :).

Pierwszy rozdział bardzo mi się spodobał, ale mnie ogólnie bawi humor tej mangi, więc nie ma się co dziwić. Dalej również bywa zabawnie, ale zaczyna się już „akcja”. Czytaj dalej »

Kuroshitsuji t. 1

Piekielnie dobry kamerdyner

Kuroshitsuji Yany Toboso – recenzja tomu 1

 

kuroshitsuji1Czy jest wśród fanów mangi i anime ktoś, kto nie słyszał o Kuroshitsuji? Jeśli tak, to szczerze gratuluję :). Sama pamiętam czas, gdy zalewały mnie kolejne wizerunki Ciela i Sebastiana w postaci fanartów, cosplayów i Bóg jeden wie, czego jeszcze. Efekt był taki, że postanowiłam przekonać się, o co tyle szumu, i skusiłam się na dwa sezony anime (więcej wtedy nie było) – bohaterów polubiłam, gorzej było z fabułą. Od tego momenty minęło trochę czasu, wyszedł kolejny sezon anime, powstał następny musical, polskie wydanie mangi dogoniło japońskie, a ja dałam w końcu szansę oryginałowi.

Pierwszy tom, jak przystało na pierwszy tom długiej serii, jest wprowadzeniem, w którym poznajemy bohaterów i ogólny zarys sytuacji. Akcja rozgrywa się w Anglii pod koniec XIX wieku (wprawdzie pojawia się telefon komórkowy i jest mowa o oglądaniu programu, ale poza tym realia wyglądają całkiem w porządku) i przedstawia poczynania młodego hrabiego Ciela, który jest głową (jednoosobowego) rodu Phantomhive, oraz jego kamerdynera Sebastiana Michaelisa.Czytaj dalej »

Loveless t. 1

Wspomnienie lektury, którego nie da się zatrzeć

(choćby się chciało)

Loveless Yun Kougi – recenzja tomu 1

 

loveless1Polskie wydanie Lovelessa to moje trzecie podejście do tej serii i cały czas zastanawiam się, dlaczego jest ona tak popularna. Owszem, zawiera ona pewne elementy, które są interesujące, no ale…

Zacznę może jednak od krótkiego nakreślenia świata przedstawionego. Akcja rozgrywa się we współczesności, która – na pierwszy rzut oka – różni się tylko tym, że ludzie, którzy nie mają za sobą inicjacji seksualnej, posiadają kocie uszy i ogony („urocze”, prawda? A może to tylko zabezpieczenie, by pokazać, że pomiędzy głównym bohaterem a jego opiekunem do niczego nie doszło?). Najważniejszą postacią mangi jest dwunastoletni Ritsuka Aoyagi, który właśnie przeniósł się do nowej szkoły. Chłopiec ma za sobą trudną przeszłość: niedawno jego ukochany starszy brat Seimei został zamordowany, a jakiś czas temu (kilka miesięcy czy lat, nie pamiętam dokładnie) z niewiadomych dotąd przyczyn zmieniła się jego osobowość, przez co chłopiec utracił wszystkie wspomnienia swojego poprzedniego „ja”. Czytaj dalej »

Exitus Letalis t. 2

Tajemniczość pomnożona

Exitus Letalis KattLett – recenzja tomu 2

 

exitus2Świeżutki i pachnący nowością tomik Exitusa leży przede mną i czeka na opinię. Sięgałam po niego z lekkim niepokojem, ponieważ jedna z blogerek, której teksty podczytuję, bardzo się nim rozczarowała. Na szczęście w moim odczuciu tak źle nie jest i komiks utrzymuje poziom pierwszego tomu. A – zgodnie z moją oceną – poprzednio idealnie nie było, ale sama historia wciągnęła mnie na tyle, że chcę poznać jej zakończenie. Chcę się dowiedzieć: jak i dlaczego, a drugi tom tylko podsycił moją ciekawość.

Od wydarzeń z pierwszego tomu mija miesiąc, o czym dowiadujemy się z opisu na okładce oraz z kalendarza umieszczonego w jednym z początkowych kadrów (tak przypuszczam, ale nie sprawdzałam, czy w poprzednim Exitusie padały jakieś daty dotyczące czasu akcji). Do tej pory pani psycholog siedziała z nosem w aktach medycznych, ale są one bardzo chaotyczne i dały jej sprzeczne informacje na temat nieśmiertelnych mieszkańców Nilfheim, więc chciałaby zacząć korzystać ze swoich parapsychologicznych zdolności. Czytaj dalej »