K-ON! t. 1

It’s Tea Time

K-ON! Kakifly – recenzja tomu 1

 

kon1K-ON! to pierwsza i jak dotąd jedyna yonkoma na polskim rynku mangowych. Dla tych, którzy jeszcze nie zetknęli się z tym słowem, krótkie wyjaśnienie: yonkoma to komiks rysowany w formie czteropanelowych pasków czytanych od góry do dołu. Treść to przeważnie historyjki z różnymi gagami.

Animowana wersja K-ON! swego czasu była popularna (a przynajmniej takie odniosłam wrażenie – nie wiem, czy tak było rzeczywiście, bo nie byłam wtedy zainteresowana M&A), ja „nadrabiałam” ją dużo później, a odczuciami dzieliłam się tu. I właśnie gdyby nie pozytywne wrażenia po anime, na mangową wersję bym się nie skusiła. A tak: kupiłam i po blisko roku zwlekania zdecydowałam się ją w końcu przeczytać i ponownie spotkać z moe licealistkami z klubu muzycznego.Czytaj dalej »

Reklamy

Drug-on t. 2

Takers i valets.

Przeciętność spadkująca

Drug-on Misaki Saitō – recenzja tomu 2

 

drug on 2Po drugim tomie Drug-on dalej mam mieszane uczucia. Początek mnie do siebie nie przekonał – wracamy do walki z Hrabią i jego towarzyszką Flane, a że walki nie są najmocniejszą stroną autorki, to szału nie ma. Ostatecznie pojedynek kończy się dość szybko, a sprawa Hrabiego zostaje chwilowo zawieszona. Pojawiają się natomiast nowe postacie: kolejny przeciwnik, który po raz drugi chce dostać się do źródła bogów, oraz generał (+ ekipa) zajmujący się eliminacją takich śmiałków.

Sporą część tomu zajmuje też wyjaśnianie tajemnic łowców, czy raczej wyznanie, że tajemnice te pozostaną tajemnicami, bo – jak stwierdził jeden z bohaterów – nie wiadomo, skąd biorą się łowcy oraz ich moce. Pogratulować autorce pomysłowości, chyba że wróci do tematu w następnych tomach. Lepiej wygląda kwestia przedstawienia przeszłości bohaterów mangi. Czytaj dalej »

Emma t. 1

Z życia zakochanej pokojówki

Emma Kaoru Mori – recenzja tomu 1

 

emma 1Postać pokojówki w mandze może przywoływać dość określone skojarzenia – przede wszystkim z maid cafe i uroczymi licealistkami przebranymi za służące. W przypadku Emmy tak jednak nie jest, mamy tu do czynienia z prawdziwą pokojówką z prawdziwego Londynu z końca XIX wieku (realia oddane naprawdę cudnie!).

Tytułowa bohaterka w dzieciństwie została osierocona i przygarnięta przez (obecnie emerytowaną) guwernantkę, madame Stowner. Dziewczyna otrzymała od niej odpowiednie wychowanie i wykształcenie. Jest miła, nieśmiała, skromna i pracowita, dlatego wszyscy darzą ją sympatią. Pewnego dnia jej pracodawczynię odwiedza William Jones, były uczeń pochodzący z wyższych sfer. I – nie ma co ukrywać – młody mężczyzna zakochuje się w Emmie od pierwszego wejrzenia. Czytaj dalej »

Drug-on t. 1

Strażnicy mocy bogów

Drug-on Misaki Saitō – recenzja tomu 1

 

drug on 1Drug-on było dla mnie mangą-zagadką: wiedziałam tylko, że ma pięć tomów; nie znałam gatunku ani docelowej grupy odbiorców, ale postanowiłam nie sprawdzać przed czytaniem i dać się zaskoczyć. Opowieść z pierwszego tomu była wciągająca, ale nie zrobiła na mnie takiego wrażenia, jak te najlepsze i najwyżej przeze mnie oceniane.

Wydarzenia skupione są wokół wyspy Dragon’s Beak, która spełnia każde pragnienie tego, kto dotrze do znajdującego się na niej źródła z mocą bogów. Nie jest to jednak łatwe, bo wyspę z lądem łączy jedynie długi most, a dostępu do niego chroni brama ze strażnikami. Wyspa znajduje się także pod ochroną takersów – i to właśnie oni są bohaterami mangi. Pracują (i żyją na co dzień) w parach: jedno jest „panem” i posługuje się mocą wybranego żywiołu, drugie to „partner-sługa” – także uczestniczy w walce, ale przede wszystkim posiada moc, która otwiera bramę na wyspę Czytaj dalej »

Loveless t. 1

Wspomnienie lektury, którego nie da się zatrzeć

(choćby się chciało)

Loveless Yun Kougi – recenzja tomu 1

 

loveless1Polskie wydanie Lovelessa to moje trzecie podejście do tej serii i cały czas zastanawiam się, dlaczego jest ona tak popularna. Owszem, zawiera ona pewne elementy, które są interesujące, no ale…

Zacznę może jednak od krótkiego nakreślenia świata przedstawionego. Akcja rozgrywa się we współczesności, która – na pierwszy rzut oka – różni się tylko tym, że ludzie, którzy nie mają za sobą inicjacji seksualnej, posiadają kocie uszy i ogony („urocze”, prawda? A może to tylko zabezpieczenie, by pokazać, że pomiędzy głównym bohaterem a jego opiekunem do niczego nie doszło?). Najważniejszą postacią mangi jest dwunastoletni Ritsuka Aoyagi, który właśnie przeniósł się do nowej szkoły. Chłopiec ma za sobą trudną przeszłość: niedawno jego ukochany starszy brat Seimei został zamordowany, a jakiś czas temu (kilka miesięcy czy lat, nie pamiętam dokładnie) z niewiadomych dotąd przyczyn zmieniła się jego osobowość, przez co chłopiec utracił wszystkie wspomnienia swojego poprzedniego „ja”. Czytaj dalej »

Tokyo Toy Box t. 2

Gra o grę

Tokyo Toy Box Takahiro Ozawy i Asako Seo – recenzja tomu 2

 

Tokyo-Toy-Box-2-Strasznie trudno było mi się zabrać za tę recenzję – drugi tom Tokyo Toy Box utrzymuje poziom tomu pierwszego (nie rozczarowuje ani nie zaskakuje niczym nowym), można by więc przepisać poprzednią opinię i na tym zakończyć. Bo w zasadzie obie części różnią się tylko treścią.

W tej odsłonie mangi biznespanna coraz bardziej angażuje się w pracę w małej wytwórni gier. Dzięki zleceniu na zagraniczną edycję Samurai Kitchen Studio G3 ma szansę wreszcie odbić się od dna, a pracowników dodatkowo motywuje wizja przygotowywania kontynuacji. Ale, jak to w życiu bywa, nie zawsze wszystko idzie zgodnie z planem. W grze zostaje wykryty poważny błąd, którego naprawienie opóźni jej ukończenie. Dodatkowo zleceniodawca planuje wykupić prawa autorskie, a tym samym samemu stworzyć sequel…

W miarę rozwoju wypadków problemów pojawia się więcej, dzięki czemu manga jest naprawdę interesująca. Czytaj dalej »

Girls und Panzer t. 1

Czołgistki w mundur(k)ach szkolnych

Girls und Panzer Girls und Panzer Projektu i Ryohichiego Saitaniyi – recenzja tomu 1

 

Girls-und-Panzer-1Sięgnęłam po ten tytuł, będąc przekonaną, że nie trafi on w mój gust – i faktycznie tak się stało. Girls und Panzer kusi czytelników ciekawym pomysłem, a potem rozczarowuje zmarnowanym potencjałem. Na pierwszych stronach mangi poznajemy, czym jest ścieżka jazdy pancernej (fikcyjny sport, który uprawiają bohaterki) – mianowicie jest to tradycyjna sztuka walki dla dziewcząt, która pomaga im kształtować cnoty niezbędne młodym damom, a polega na obsługiwaniu prawdziwych czołgów.

Pomysł, jak pisałam, ciekawy: zestawienie potężnych, ciężkich, metalowych maszyn, kojarzących się z typowo męskim zajęciem, z łagodnymi, delikatnymi, dobrze wychowanymi dziewczynami dawało nadzieję na coś świeżego i nietypowego. Osobiście liczyłam też, że ten kontrast pomiędzy tym, czym się bohaterki interesują, a faktem, że ma ich to przygotować do bycia „cnotliwymi pannami”, zostanie bardziej wykorzystany Czytaj dalej »