Naruto. Tajemna historia Sakury

Jak kocha, to poczeka

Naruto. Tajemna historia Sakury. Miłość niesiona wiosennym wiatrem Masashiego Kishimoto i Tomohito Ohsakiego – recenzja tomu

 

Tajemna historia Sakury to trzecia z light novelek wydanych w cyklu Naruto Hiden i kiedy ją kupowałam, zastanawiałam się, czy przy czytaniu potrzebna jest znajomość poprzednich. Teraz śmiało mogę powiedzieć: nie, nie jest. Trzeba za to ogólnie orientować się w uniwersum i pi razy oko znać przebieg wydarzeń z oryginalnej serii (w sumie nie wyobrażam sobie, żeby po tomik sięgnął ktoś, kto z Naruto w ogóle nie miał styczności, bo cóż by go mogło od tego zachęcić?).Czytaj dalej »

Atak tytanów t. 2

Aby zwyciężyć, trzeba walczyć!

Atak tytanów Hajime Isayamy – recenzja tomu 2

 

ok_atak_tytanow_02Drugi tom Ataku tytanów trafił do mnie trochę niespodziewanie, ponieważ nie byłam zdecydowana, czy chcę zbierać tę serię. Jednak tomik tak na mnie patrzył z empikowej półki, że nie mogłam się powstrzymać przed zakupem. I w sumie dobrze 🙂

Opowieść przedstawia dalszy przebieg walki w Troście zaatakowanym przez tytanów. Młodzi żołnierze, którzy dopiero ukończyli szkolenie, pierwszy raz stają twarzą w twarz z oprawcami ludzkości i starają się ewakuować cywilów z zagrożonego terenu. Początkowo są pełni zapału, z czasem coraz bardziej pogrążają się w rozpaczy i poczuciu bezsilności, widząc z jaką łatwością tytani pożerają nawet doświadczonych żołnierzy. Gdy sytuacja staje się beznadziejna, pojawia się Mikasa. Czy uda jej się pomóc przyjaciołom pomimo świadomości, że Eren zginął?Czytaj dalej »

Atak tytanów t. 1

Wyrwać się z klatki.

Rzecz o strachu, odwadze i wariatach wychodzących za mur

Atak tytanów Hajime Isayamy – refleksje o serii, recenzja tomu 1

 

ok_atak_tytanow_01Najpierw żałowałam. Po co to kupiłam? Przecież znam tę historię, czytałam skany (i to po polsku), oglądałam anime. Mogłam wydać te pieniądze rozsądniej. Tomik wylądował na półce i przeleżał miesiąc, zanim zaczęłam go czytać. Przeczytałam kilka pierwszych stron… nie, no po co? I tom wylądował na stosie książek „w trakcie czytania”. Kilka dni później miałam wolną chwilę, wzięłam go, otworzyłam na przypadkowej stronie (jakoś za połową) i doczytałam do końca. O tak, dobry shounen to dobry shounen: nieważne, ile razy się go czyta, zawsze wciąga i sprawia przyjemność, więc nie ma czego żałować. Chociaż kolejny tom kupię (jeśli kupię) dopiero, gdy znajdę stałe źródło dochodów (przynajmniej takie jest założenie, a z tym to różnie bywa).

Atak tytanów to dobry shounen, ale czy zasługuje na taką sławę, jaką się cieszy? Czytaj dalej »