Yokai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej + konkurs

Potwory i spółka

Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej Michaela Dylana Fostera – recenzja książki

 

Interesując się mangą i anime, nie ma możliwości, by nie zetknąć się z yokai, japońskimi demonami i potworami. Pojawiają się tam one zarówno w wersjach tradycyjnych, jak i zmodyfikowanych, będąc niekiedy tylko luźnym nawiązaniem do tradycyjnego folkloru. A żeby wiedzieć, które są które: czy są „prawdziwymi” potworami, czy wymysłem autora, watro sięgnąć po książkę Yōkai. Tajemnicze stwory w kulturze japońskiej Michaela Dylana Fostera wydaną przez Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego.Czytaj dalej »

Reklamy

Nie poddawaj się

Zmagania z magią

Nie poddawaj się Rainbow Rowell – recenzja książki

 

Nie poddawaj się to książka specyficzna. Jak ktoś zauważył: skierowana do wąskiego grona odbiorców – i cały czas zastanawiam się, na ile ten ktoś miał rację i na ile przeszkadzałaby w czytaniu nieznajomość Fangirl (tu pisałam o niej), do której ta książka nawiązuje… Bo sytuacja z Nie poddawaj się wygląda tak: Rainbow Rowell, autorka popularnych obecnie książek dla młodzieży, napisała sobie jakiś czas temu Fangilr, sympatyczne czytadełko o nieśmiałej dziewczynie, która rozpoczyna studia i zaczyna mieszkać w akademiku. Istotne jest, że bohaterka jest fanką fikcyjnej serii książek o młodym czarodzieju Simonie Snowie, serii wzorowanej na Harrym Potterze, i że bohaterka tworzy bardzo popularny fanfik do tej fikcyjnej serii, Czytaj dalej »

Kappy

W świecie wodnych stworów

Kappy Ryūnosuke Akutagawy – recenzja książki

 

zdjecie0479Kappy to mądra książka, a chociaż nie czuję się upoważniona do wypowiadania o mądrych książkach – mimo tytularnego bycia filologiem i swego czasu podjętej próbie zostania doktoryzowanym literaturoznawcą – to i tak coś naskrobałam w myśl przeświadczenia, że w internetach można.

Opowiadanie Ryūnosuke Akutagawy jest czwartą przeczytaną przeze mnie książką z zakresu literatury japońskiej i drugą, o której podjęłam się pisania. O poprzedniej, Kobiecie z wydm, tekst powstał szybko i bezboleśnie, bo odebrałam ją bardzo emocjonalnie. Kappy nie ruszyły mnie w żaden sposób (choć również mają pesymistyczną wymowę), więc pisanie wymagało trochę wysiłku, ale jednocześnie poczułam się, jakbym znów była na studiach 😉 .Czytaj dalej »

Magia sprzątania

Zmień życie dzięki sprzątaniu

Magia sprzątania Marie Kondo – recenzja książki

 

magia-sprzataniaZe sprzątaniem raczej nie mam większego problemu. Nie przepadam za czyszczeniem podłóg, łazienki, kuchni itp., ale jak trzeba, to trzeba. Za to rzeczy w moim pokoju zwykle leżą na swoich miejscach, więc panuje porządek. Mimo to skusiłam się na książkę Marie Kondo – byłam ciekawa jej rewolucyjnej metody, to raz, a dwa – lubię czytać o Japonii.

Sprzątanie, o jakim pisze autorka, to nie czyszczenie, szorowanie i ogólne dążenie do bycia perfekcyjną panią domu, a porządkowanie i organizacja przestrzeni, o czym informuje nas podtytuł (Japońska sztuka porządkowania i organizacji) i opis z tyłu okładki. Opis, który nieszczególnie mnie zachęcił, bo jest takim typowym dla poradników laniem wody okraszonym mową korzyści: tu mamy akurat rewolucyjną metodę, która ma nie tylko zapewnić trwały ład w mieszkaniu, ale zmienić też całe życie, wzmocnić poczucie pewności siebie, dać sukcesy w pracy, odwagę do zmian i Bóg wie co jeszcze. Do takich zapewnień podchodzę jak pies do jeża. A jak oceniam je po przeczytaniu książki? Czytaj dalej »

Fangirl

Prawdziwa Fanka w Prawdziwym Życiu

Fangirl Rainbow Rowell – recenzja książki

 

fangirlGdybym przeczytała Fangirl 10 lat temu, bardzo by mi się spodobała, w czasach gimnazjalno-licealnych lubiłam takie niewinne romansidełka. Ale teraz… Książka nie była zła, czytało się ją miło i szybko (swoje robi ten przezroczysty styl, w którym język służy tylko przekazaniu treści, nie ma mowy o funkcji estetycznej itp., do tego dużo dialogów, brak opisów, wystarczą więc dwa wieczory i książka skończona), ale zostaje po niej pustka. Jedyne, co mogę teraz zrobić, to odhaczyć ją jako przeczytaną i zapomnieć i nic przez to nie stracę, bo jej treść nic nie wniosła do mojego życia.

Historia opowiada o nieśmiałej Cath, która do tej pory była nierozłączna ze swoją siostrą bliźniaczką. Jednak Wren (ta bliźniaczka) uznała, że studia to najlepsza pora, by się od siebie oddzielić, i za nic w świecie nie chce mieszkać z siostrą w jednym akademiku. Czytaj dalej »

Kobieta z wydm

Życie jako pułapka

Kobieta z wydm Kōbō Abe – refleksje po lekturze

 

kobieta-z-wydmArcydzieło literatury światowej, z kart którego (zdaniem wielu) wysypuje się piasek – mi wprawdzie zabrakło tego wrażenia, ale powieść Kōbō Abe warta jest słowa „wybitna”. Nie jest to przyjemna lektura mamiąca czytelnika iluzją, że chcieć – to móc, że wszystkie trudności można przezwyciężyć itp. Wręcz przeciwnie, im dalej zagłębiamy się w karty książki, tym większe przytłacza nas poczucie niemocy i bezsensu.

Historia zaczyna się, gdy główny bohater, nauczyciel, wybiera się na wymarzony urlop: wyprawę na piaszczyste wydmy w celu łowienia owadów, które kolekcjonuje. Na miejscu zastaje go jednak zmrok, prosi więc o nocleg mieszkańców pobliskiej wsi. Ci zgadzają się i prowadzą go do domu młodej wdowy. Noc nie należy do przyjemnych – wszędzie wciska się piasek, a zza ściany dochodzi głos kobiety, która przekopuje piasek, by – jak wyjaśnia – nie zmiótł domu, a w konsekwencji i wioski. Czytaj dalej »

Anime – w poszukiwaniu istoty fenomenu

Żal serce ściska

Anime – w poszukiwaniu istoty fenomenu Marty Okniańskiej – recenzja książki

 

animeoknianskaO książce Marty Okniańskiej napisano w Internecie już tyle złych opinii, że początkowo nie zamierzałam dorzucać swojej. Książka jednak ponownie wpadła w moje ręce i znów zaczęłam się zastanawiać, dlaczego w ogóle została wydana? (Moja osobista teoria zawiera się w powiedzeniu „jak nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze” – tytuł jest chwytliwy, powinien przyciągnąć zarówno fanów mangi i anime, jaki i osoby, które tylko pobieżnie zetknęły się z taką twórczością i chciałyby się dowiedzieć, o co tak naprawdę tyle szumu. Niestety, w tej książce odpowiedzi nie znajdą).

Moje pierwsze spotkanie z tym tekstem miało miejsce około dwa lata temu. Gdy zobaczyłam tytuł, w naiwności swojej pomyślałam: „To jest to, czego mi trzeba”. Wyciągnęłam książkę z bibliotecznych czeluści i zaczęłam czytać. Jakież było moje rozczarowanie! Nie sprawdziłam wcześniej żadnych recenzji, więc podchodziłam do książki bez uprzedzeń, za to z dość dużymi oczekiwaniami, tym bardziej, że Wydawnictwo Adam Marszałek jawiło mi się wtedy jako całkiem niezłe wydawnictwo naukowe. Czytaj dalej »