Frydzia

Dzień dobry, z tej strony Frydzia. Witam na moim blogu o mangach.

Jaki jest mój cel? Przede wszystkim chcę umieszczać tu recenzje mang wydanych w Polsce, a także różnych publikacji „okołomangowych”: czasopism, light novels, książek o Japonii itp. Przygotowałam także dział na teksty o charakterze popularnonaukowym dotyczące mang, anime, fandomu – na razie pusty, ale mam nadzieję, że uda mi się go zapełnić interesującymi artykułami. Zakładka „Varia” to z kolei miejsce na wpisy odbiegające od głównego tematu blogu, co się tam dokładnie znajdzie, to dopiero czas pokaże. Zdaję sobie sprawę, że będzie to jeden z wielu blogów tego typu, ale chcę spróbować, a ponieważ dzięki sieci dzisiaj każdy może pisać i publikować, to zrobię to i ja.

Teraz parę słów o mnie i mojej przygodzie z mangą i anime. Z wykształcenia jestem literaturoznawcą i kulturoznawcą, a mój świat zwykł kręcić się wokół książek. Moja pierwsza styczność z anime to Pszczółka Maja i Muminki (być może także inne koprodukcje japońsko-europejskie, ale nie pamiętam dokładnie), a z tych „bardziej japGaaraońskich” to Czarodziejka z Księżyca, Pokemony i Beyblade, aczkolwiek odbierałam je wtedy tak samo, jak inne kreskówki. Bardziej świadoma styczność z anime zaczęła się, gdy poszłam na studia: współlokatorka oglądała Naruto, więc w ramach zacieśniania więzów zaczęłam oglądać razem z nią (jeżeli dobrze pamiętam, to były ten moment, gdy Akatsuki porwało Gaarę; stąd też mój avatar, używany już przez wiele lat). Przez 2-3 lata ograniczałam się do tego jednego tytułu, później trafiłam na Full Metal Panic i InuYashę, koleżanka podrzuciła filmy Studia Ghibli i O dziewczynie skaczącej przez czas, a potem już poleciało i zaczęłam czerpać pełnymi garściami z fanowskich tłumaczeń mang i anime.

Pierwszą kupioną mangą były dwa tomiki Naruto, jednak nie pociągnęło to za sobą następnych zakupów. Kolekcjonowanie polskich wydań tak naprawdę zaczęłam dopiero kilka lat później od The Breakera. Pewnego sierpniowego dnia przeczytałam skany pierwszej serii i zaczęłam szukać drugiej, a przy okazji zauważyłam, że ten tytuł jest wydawany na polskim rynku. Seria spodobała mi się tak bardzo, że poszłam do sklepu i kupiłam wszystkie dostępne wtedy tomy (trzy), a potem zaczęłam gromadzić również inne mangi, choć z funduszami zwykle jest krucho.

W międzyczasie zaczęłam studiować kulturoznawstwo, a przez to zainteresowałam się bardziej naukowym spojrzeniem na te teksty kultury i towarzyszące im zjawiska. I tak to moje zainteresowanie trwa i trwa, i rozwija się…

Dla zainteresowanych – mój profil na MAL

Kraków, 21 listopada 2014

2 uwagi do wpisu “Frydzia

    • FMP lubię jako całość, a gdybym miała wskazywać, za co najbardziej, to chyba byłyby to wątki obyczajowo-romantyczne i bohaterowie. Co nie zmienia faktu, że bez sensacyjnej akcji i humoru to już nie byłaby ta sama seria 🙂
      Same mechy ani mnie ziębią, ani grzeją i nigdy nie były powodem, przez który z jakiegoś tytułu zrezygnowałam lub dla którego na jakiś się zdecydowałam.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s