Mangowe zakupy: listopad-grudzień 2017

Końcoworoczne zakupy obfitowały w dobra książkowe, co nie znaczy, że żadne mangi się nie załapały. Ogólnie w tym roku wzbogaciłam się o 44 mangi, 3 LN i 1 mangopolo. W podobnych granicach oscyluje przyrost pozostałych książek. Pozostaje to jeszcze przeczytać, hue, hue.

Tomików mang kupiłam 6. Skuszona ceną na Bonito, wrzuciłam do koszyka dwa tomy Silver Spoon. Są to tomy ze środka serii, 7 i 8, ale skoro planuję i tak zebrać całą, zupełnie mi to nie przeszkadza. Czytanie tej mangi zawsze sprawia mi ogromną radość, więc od razu po otrzymaniu tomików musiałam je pochłonąć. Akurat trafiłam na moment, w którym ważą się losy Komaby, jednego z moich ulubionych bohaterów, i choć nie są to wesołe wydarzenia, to cieszę się, że dostał tyle miejsca w kadrach mangi ❤

My Hero Academia to wynik działania: uwielbiam, więc bierę, i mam gdzieś wszelkie postanowienia, żeby nie pakować się w kolejne długaśne serie. Sorry, Ataku tytanów, One-Punch Manie, Noragami, sorry, inne tomiki czekające na kupno, priorytety muszą być 😉

Kolejne trzy tomiki to tytuły Dango z kolekcji Kushi Dango. To nie tak, że cię kocham wybrałam trochę z przypadku, liczę na sympatyczną, raczej wesołą historię, ale bez fajerwerków. Canis początkowo mnie nie zainteresowało, aż do czasu, gdy gdzieś ktoś, nie pamiętam kto, ale go czytuję, zarzucił pozytywną opinią. Szybki rzut oka na kreskę i decyzja została podjęta 🙂 Goszczą u mnie już dwa tomy serii: Canis Dear Mr. Rain i pierwszy tom Canis Dear Hatter, którego nie ma na zdjęciu, ponieważ jest częścią konstrukcji bałwaniej, zdobiącej mój regał. Ostatni tom zamówiony już w preorderze, kluskowe dodatki spodobały mi się tak bardzo (pisałam o nich tu), że zdecydowałam się na kolejne zamówienia tego typu u nich.

Książek przybyło mi trochę więcej. W końcu dorwałam własny egzemplarz zachwalanego przeze mnie Nie poddawaj się, fikcyjnego fanfika do fikcyjnej serii książek, z fanfikowym zakończeniem, odbiegającym od mainstreamowych kanonów.

Kolejny tytuł to Czarny kwiat Kim Young-ha z wydawnictwa Kwiaty Orientu, specjalizującego się w literaturze koreańskiej i o Korei. Książa określana jest jako historyczno-przygodowa; akcja rozgrywa się na początku XX w., gdy po wojnie z Japonią wielu Koreańczyków opuszcza swoją ojczyznę i wyrusza za ocean, docierając do Meksyku.

Obok leżą Dzienniki Kamasutry Sally Howard, które, bo bliższym wczytaniu się w opisy i fragmenty, uznaję za nie do końca trafiony zakup (Indie nie leżą w kręgu moich zainteresowań), jednocześnie całkowicie tej książki nie przekreślając przed przeczytaniem – może okazać się mimo wszystko ciekawą lekturą.

Nie wierz nikomu Stanisława Czycza to powieść, z którą zetknęłam się po raz pierwszy w czasie studiów. Opowiada ona o losach młodego chłopaka, który pracuje jako elektryk w latach 50. Zgodnie z moją odwieczną bolączką, bardziej niż treść pamiętam wrażenia z lektury, a wniosek z nich był taki, że chciałam tę książkę mieć. Gdy okazało się, że Korporacja Ha!Art postanowiła wydać tę powieść, w dodatku uzupełnioną o autorskie dopiski, mające wypełnić luki po cenzurze z pierwszego wydania – nie mogłam się oprzeć.

Polska jesień Jana Józefa Szczepańskiego to również pokłosie studiów filologicznych. Już zawsze będę miała sentyment do wydań Biblioteki Narodowej, choć BN-kowe wstępy były prawdziwą zmorą. (Tak, to książka kupiona wyłącznie ze względu na wydanie. Dla mnie książka to nie tylko treść, ale i wygląd wydania, i różnie te czynniki wpływają na moje decyzje zakupowe).

Na reportaże Mariusza Szczygła czaję się od dawna. Teraz trafił do mnie Zrób sobie raj o Czechach współczesnych, więc będę miała większą motywację, żeby w końcu coś jego przeczytać więc będzie zbierać kurz na półce, a ja wciąż będę się łudzić, że kiedyś przeczytam wszystko, co kupiłam.

Ostatnie trzy książki, które od niedawna zalegają na moim regale (a właściwie w kartonie pod biurkiem, bo tam miejsce było), to wynik promocji na Znaku. Tytuły, które obejmują ich kody rabatowe, w zasadzie ciągle się powtarzają, jednak warto je śledzić, bo od czasu do czasu pulę zasilają nowe pozycje – i dzięki temu od niedawna za 11 zł można kupić bestsellerową biografię Beksińskich autorstwa Magdaleny Grzebałkowskiej (niestety w okładce filmowej ;_; ). Podobnie śmieszne ceny miały pozostałe dwie książki ze zdjęcia: Bogini tańca Ewy Stachniak, opowiadająca o Bronisławie Niżyńskiej, wybitnej tancerce baletowej, która mimo talentu pozostawała w cieniu swojego brata Wacława, okrzykniętego bogiem tańca, oraz Historia brody Christophera Oldstoone-Moore’a, przez pryzmat brody ukazująca zmiany zachodzące we wzorcach męskości na przestrzeni wieków.

Tyle moich dóbr.

Do przeczytania następnym razem, a na zakończenie konstrukcja bałwania, która wchłonęła jeden z tomów Canis:

Reklamy

16 uwag do wpisu “Mangowe zakupy: listopad-grudzień 2017

  1. Ja czytałem my Hero Academia na świeżo i bardzo bardzo mi się spodobało. Czytałem juz całkiem sporą ilość zachodniego super hero, i ta ilość mrugnięcia okiem do tej konwencji w tej mandze to coś cudownego ^^

    Polubienie

    • Do superbohaterskiej konwencji mruga również One-Punch Man, jeśli nie znasz, to polecam gorąco. Poniekąd jest podobny do MHA, tam również nastąpiła profesjonalizacja zawodu bohatera, są rankingi popularności, egzaminy na bohatera etc., ale problemy, z jakimi mierzą się postacie, są już zupełnie inne m.in. ze względu na różnicę wieku głównych bohaterów i sytuacji wyjściowej opowieści (i grupę docelową odbiorców). Do tego humor jest tam przedni i genialna kreska w mandze 😀

      Polubienie

  2. O, Łyżeczka, a już niedługo wreszcie wyjdzie u nas czternasty tom ^^ Też bardzo lubię Komabę, jego wątek był dla mnie chyba najbardziej pamiętny.
    Z każdym kolejnym razem, kiedy ktoś pokazuje tomik BnHA, moje twarde postanowienie, że z kupowaniem czekam, aż wydanie wejdzie w drugosezonowe rejony fabuły, coraz bardziej mięknie x’D
    Jaki fajny bałwanek, świetny pomysł z taką konstrukcją 😀

    Polubienie

    • Wiem, widziałam zapowiedz od Waneko ❤
      Wcale nie namawiam do zakupu Hero Academii, po cóż ci przecież taka dobra manga na półce? Lepiej trwaj w swoim dobrym dla portfela, ale nie dla fanowskiego serca postanowieniu, a ja będę rozkoszować się swoim egzemplarzem 😉

      Polubienie

  3. „to nie tak, że cię kocham” jest prosta i uroczą historią, ale dlatego mam do niej wielką sympatię – bo im dalej w twórczość Ogawy Chise, tym bardziej ciężko i mrocznie. Bardzo lubię jej starsze mangi 🙂

    konstrukcja bałwania <333

    Polubienie

  4. Muszę w końcu kupić BnHA, bo zaraz zacznie rosnąć liczba tomów i będzie co raz więcej do kupienia na raz… Z „Silver Spoonem” zatrzymałam się jakoś w okolicach 4 tomu i nie mogę ruszyć dalej. Może po prostu za dużo mam innych serii, które mnie ciekawią. A co zaś się tyczy „Canisa”, to nadal nie wiem czy kupować Hattera czy też dać sobie spokój, bo Mr Rain, był fajny, ale nie zawrócił mi w głowie. „To nie tak, że cię kocham” jeszcze przede mną. :3

    Polubienie

    • Już prezentowali okładkę drugiego tomu Hero Academii, a dopiero pierwszy wyszedł O.o Waneko to jednak terminowe jest, jak się wezmą za wydawanie, to potem leci, ani się człowiek obejrzy.
      Canis wzięłam z rozpędu dwa pierwsze tomy, trzeci też już zamówiony, jak mi nie siądzie, to trudno, i tak będzie stać na półce^^

      Polubienie

  5. Myślę, że „To nie tak, że cię kocham” nie powinno Cię zawieść 😀 Czytałam tę mangę w grudniu i co prawda okazało się, że kiedyś tam w przeszłości też ją czytałam, o czym zapomniałam zupełnie, i była to taka przyjemna historia na raz (I chyba też na szybkie zapomnienie, ale ja w ogóle takie niezobowiązujące BL’ki szybko pochłaniam, potem szybko zapominam i w ten sposób mogę cieszyć się historią więcej niż raz. To właściwie całkiem ekonomiczne XD)
    „Nie poddawaj się” też najpierw przeczytałam, a dopiero później zainwestowałam we własne wydanie, bo nie spodziewałam się, że ta książka okaże się taka przyjemna.
    Bałwan piękny. Urzekł mnie totalnie 😀

    Polubienie

  6. Nad „My hero academia” jeszcze się zastanawiam, chociaż anime uwielbiam. „Canis” bardzo kusi kreską, historię też nieco podejrzałam, może kiedyś kupię… „To nie tak, że cię kocham” było w porządku, ale faktycznie bez fajerwerków. Od tej autorki jakoś marzy mi się „Owaranai Fukou ni Tsuite no Hanashi” (ekipo Dango, liczę na was!). Chętnie dowiem się jak wypadł „Czarny kwiat”. 😉
    Ojeeej! Jaki piękny bałwan! *^* Może podkradnę Twój pomysł, jeśli znajdę wystarczająco odpowiednich książek. ;D

    Polubienie

    • Z tym Czarnym kwiatem to może mi trochę zejść, zanim przeczytam, bo zupełnie nie ciągnie mnie do tej książki.
      Bałwan zaraz zacznie mi się rumienić od tych wszystkich pochwał ❤ Gwoli ścisłości, pomysł na niego nie jest mój, tylko pożyczony z internetów. Widziałam też renifera, ale tylu książek z brązowymi grzbietami nie uzbierałam XD

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s