Naruto. Tajemna historia Sakury

Jak kocha, to poczeka

Naruto. Tajemna historia Sakury. Miłość niesiona wiosennym wiatrem Masashiego Kishimoto i Tomohito Ohsakiego – recenzja tomu

 

Tajemna historia Sakury to trzecia z light novelek wydanych w cyklu Naruto Hiden i kiedy ją kupowałam, zastanawiałam się, czy przy czytaniu potrzebna jest znajomość poprzednich. Teraz śmiało mogę powiedzieć: nie, nie jest. Trzeba za to ogólnie orientować się w uniwersum i pi razy oko znać przebieg wydarzeń z oryginalnej serii (w sumie nie wyobrażam sobie, żeby po tomik sięgnął ktoś, kto z Naruto w ogóle nie miał styczności, bo cóż by go mogło od tego zachęcić?).

Wydarzenia z tego tomiku rozgrywają się po filmie The Last i na krótko przed ślubem Naruto i Hinaty. Od razu zostajemy wrzuceni w bieg wydarzeń, tylko w razie potrzeby zostaje wyjaśnione, czym dany bohater obecnie się zajmuje – i tak dowiadujemy się, że Sakura i Ino są odpowiedzialne za powstanie Zakładu Psychoterapii Dziecięcej i właśnie udają się do Wioski Piasku, by opowiedzieć o tym przedsięwzięciu. Na miejscu dowiadują się, że niedawno widziano w okolicy Sasuke, odbywającego swoją pokutną wędrówkę, jednak tym razem swoim zachowaniem wzbudził poważny niepokój. Po powrocie wyjaśnienie tego zostaje ich oficjalną misją, a do drużyny zostaje dokooptowany Sai. I tak sobie we trójkę rozwiązują tajemnicę Sasuke.

Nie była to najbardziej porywająca misja, z jaką zetknęłam się w tym uniwersum, ale miała ręce i nogi, więc dla mnie ok (btw, nie ma to jak wyjaśniać przeciwnikowi przed finałowym uderzeniem, jaką strategią się go pokonało ❤ ). Poza tym ja po tych Hindenach nie oczekuję zadziwiającej akcji, tylko wyjaśnienia pewnych obyczajowych rozwiązań plus traktuję je jak sentymentalne spotkanie z bohaterami, ale to już moje babskie skrzywienie 😛

No, to teraz kwestie uczuciowo-obyczajowe 🙂 Jeśli ktoś spodziewał się, że „miłość” w tytule zapowiada romans SasuSaku, to się rozczaruje. Dostajemy raczej „czekam, czekam wytrwale” w wykonaniu Sakury. Początek tomiku, kiedy Sakura rozważa rozwój relacji z Sasuke, jest najsłabszym fragmentem. To takie bardzo sztywne silenie się na ckliwość i romantyzm. I tak, jak nigdy nie mogłam zrozumieć, co ludzi irytuje w tej bohaterce, tak w tych kilku zdaniach dostrzegłam pewne wywołujące to odczucie cechy. Heh, lepiej późno niż wcale.

Na otarcie łez dostajemy – dość pobieżny, niestety – rozwój uczucia miedzy Ino i Saiem.

Jeżeli chodzi o warstwę literacką to odczucia mam dwojakie. Z jednej strony czyta się szybko, jak na lekką powiastkę przystało, i bez większego problemu, z paroma jedynie uwagami do tłumaczenia (oj, zgrzytał mi bardzo zwrot „kolega/koleżanka z tego samego rocznika” – długie, opisowe, sztywne. Wiem, że nie mamy polskiego odpowiednika, ale chyba od tego są redaktorzy, żeby w takich momentach zadbać o bardziej naturalne brzmienie tekstu. Drugie, które mi zgrzytało, to nazwy technik. I nie, że tłumaczone, że pełne inwersji etc., tylko że w ten prozaiczny tekst słabo fleksyjnie wplecione). Z drugiej strony novelka jest mało literacka (to chyba najlepsze słowo). Owszem, wszystkie zachowania i walki opisane są szczegółowo, ale brakuje użycia środków stylistycznych, które starcia uczyniłyby bardziej dynamicznymi, a całość żywszą i bardziej emocjonalną.

Wydanie, jakie oferuje nam JPF, jest dobre. Tomik jest większy niż manga Naruto, wielkości standardowych wydań od Studia, Ringo Ame, Taigi i Kotori. W środku lekko beżowy papier objętościowy z dobrze się czytającą czcionką (tą samą, co w Drrr!!!, ale może to wynik tego, że obie pozycje składała Beata Bamber z Kotori). Druk mógłby być trochę ciemniejszy. Obwoluta – jak widać wyżej – w różowej kolorystyce, z bardzo ładnym szkicem Sakury od Kishimoto, w środku jedna kolorowa storna z jeszcze ładniejszym szkicem Sakury – i rysunków byłoby tyle. Okładka czarna, z kilkoma scenami z życia tytułowej bohaterki będącymi wypełnieniem płatków kwiatu (radzę zobaczyć na zdjęcie, bo opis raczej mało zrozumiały 😀 ).

Szału więc nie ma – ani fabularnie, ani stylistycznie. Mimo to jestem zadowolona, dostałam lekką, przyjemną opowiastkę ze znanego mi od lat uniwersum, które darzę sympatią (i nic nie jest w stanie tego zmienić, w końcu dostarczyło mi ono wiele frajdy i wciągnęło w mangę i anime, więc no 😛 ). W miarę możliwości sięgnę też po pozostałe ln-ki z Naruto – bez parcia, że muszę mieć wszystkie, ale ze świadomością, że warto je uwzględnić w planach zakupowych.

 

Tytuł Naruto. Tajemna historia Sakury. Miłość niesiona wiosennym wiatrem
Autor Masashi Kishimoto (rys.), Tomohito Ohsaki (scen.)
Cykl Naruto Hiden vol. 3
Tytuł oryginalny Naruto Sakura Hiden Shiren, Harukaze ni Nosete
Wydawnictwo oryginalne, rok Shueisha, 2015
Kraj Japonia
Tłumaczenie Anna Piechowiak
Miejsce i data wydania Mierzyn, styczeń 2017
Wydawnictwo JPF
Wydanie I
Strony 170
ISBN tomu 978-83-7471-603-1
ISBN serii 978-83-7471-600-0
Format B6+ (~13×18,2 cm)
Okładka i inne miękka + obwoluta ze skrzydełkami
Zalecenia wiekowe wydawcy
Odbiorcy shounen
Gatunek / tagi akcja, sztuki walki, supernatural
Cena okładkowa 24,90

 

Dostęp: posiadam

Kraków, 30 marca 2017

 

Reklamy

7 uwag do wpisu “Naruto. Tajemna historia Sakury

  1. To dobrze, że nie trzeba dokładnie znać wcześniejszych części! Uff, może się w końcu dobiorę do Kakashiego w takim wypadku (wciąż czeka i czeka, a ja wciąż i wciąż łapię za coś innego :D).

    Lubię to

  2. Z jakiegoś powodu te LN-ki bardziej zachęcająco dla mnie wyglądają od samej mangi. Chociaż to może kwestia tego, że manga jest dłuuuuga i nawet jeszcze nie doszłam do time skipu, a nowelek tylko kilka. No i bardzo, bardzo lubię ichnie okładki, Sakurowa to już w ogóle prześliczna.
    Ja na tym swoim niezbyt zaawansowanym etapie znajomości z fandomem też nie mam pojęcia, co ludzi w Sakurze wnerwia, dla mnie ona jest akurat jedną z tych postaci, które nawet całkiem lubię (na gorętsze uczucia z mojej strony raczej nikt z tego fandomu nie ma co liczyć. Chyba że chodzi o hejt na Sasuke ;p).
    Hm, aż mnie ta notka zachęciła do dalszego przedzierania się przez mangę, dziękuję ;D

    Lubię to

    • Przedzieraj się, przedzieraj (który tomik? co się dzieje?) 🙂 Do pewnego momentu jest naprawdę dobra i można z wypiekami na twarzy czytać (przynajmniej ja tak miałam). A potem można sobie odpuścić, albo tylko przekartkować, bo poleciała jakość na łeb na szyję 😦
      Miałam momenty, że Sasuke nawet lubiłam, ale najczęściej mnie śmieszył tym swoim emo zachowaniem i byciem wielkim mścicielem.

      Lubię to

      • No właśnie to jest bardzo dobre pytanie xD Ostatnio czytałam parę miesięcy temu (zresztą zazwyczaj z dłuższymi seriami mam tak, że czytam parę tomów, parotygodniowa/paromiesięczna przerwa, znowu parę tomów i tak w kółko), co tam było… A, już wiem, pościg za Sasuke i ludźmi Orochimaru. A może i zaczęli z nimi walczyć? W każdym razie chyba niedługo po dwudziestym tomie.
        Mnie też czasem śmieszy, ale jednak głównie irytuje. Chociaż pewnie przez to, że za często natykałam się na zachwyty nim w internetach.

        Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s