Przegląd kulturowy 2/2017

Tak sobie szłam kiedyś i wisiało, to zrobiłam zdjęcie 🙂

Po wielu staraniach wreszcie udało mi się obejrzeć film aktorski, dzięki czemu „przegląd” nie będzie monotematycznie książkowy i z czystym sumieniem mogę go opublikować. (Pop)kulturalnie w ostatnich tygodniach było u mnie mniej więcej tak:

Książkowo

Dalej obficie, były luzy w pracy, to można było różne rzeczy podczytywać 🙂

Amelia Bedelia – dziecięca, znów w tłumaczeniu Wojciecha Manna. Sympatyczna, z czystym sercem mogę polecić dla dzieciaków – na moje oko – przedszkolnych. Humor oparty na wieloznaczności słów i zwrotów.

Wróg – z wydawnictwa Zakamarki, czyli celującego w ambitniejsze i wartościowe książki dla dzieci. Oszczędna w słowach i obrazach, o ważnej tematyce i mocnej wymowie – jaki jest sens wojny i kim jest wróg. Z internetowego reserchu wynika, że dzieciaki dobrze ją odbierają i są w stanie ciekawe wnioski z niej wyciągnąć.

Zakazane ciało – o postrzeganiu kobiecej seksualności i kobiecych narządów płciowych. Przegląd od starożytności po czasy obecne pokazujący, jak męskie przekonania wpływały na życie kobiet. Też o historii ginekologii, aborcji i antykoncepcji, o pożądaniu i rozkoszy, o pasach cnoty, o obrzezaniu, o wynalezieniu podpasek i tamponów, o histerii. Dużo ciekawostek. Ogólnie: interesująca, warta przeczytania.

Moja walka o każdy metr – najlepsza książka sportowa 2016 roku. Thomas Morgenstern, znany i popularny skoczek narciarski, opowiada w niej o swoim upadku w Kulm w 2014 roku, o rehabilitacji i szybkim powrocie na skocznię, by wziąć udział w Igrzyskach Olimpijskich. Wspomina też wcześniejsze upadki, początki kariery, relacje ze związkiem narciarskim, z Gregorem Schlierenzauerem, trochę mówi o życiu osobistym i o powodach zakończenia kariery. Do przeczytania w kilka godzin, dla fanów lub do sentymentalnego powspominania.

Ch…owa Pani Domu – idea jak najbardziej na plus, ale sama książka słaba, już po kilku dniach nie pamiętałam, co w niej było. A idea CHPD jest mniej więcej taka: żeby sobie odpuścić i nie przejmować się. Że nie ma niczego złego w zastępowaniu modnych gadżetów i eleganckiego stylu życia pomysłowością, że każdemu zdarzają się wpadki i błędy, że przeciętnemu człowiekowi daleko do obrazu lansowanego przez reklamy i Rozenek, że lepiej odpocząć i miło spędzić czas w mieszkaniu, które może niecodziennie świeci czystością, niż cały czas latać ze ścierą i chodzić przemęczonym i wkurzonym, ale w lśniącym mieszkaniu. Jakby co – kupować nie warto, lepiej obczaić fanpejdża.

Bridget Jones – przeczytane na razie dwie. Nastawiałam się na zabawną, lekką lekturę o bohaterce, z którą – przez podobieństwo sytuacji – mogłabym się identyfikować. Identyfikacja nie wyszła, bo priorytety Bridget i jej rzeczywistość nijak do moich nie przystają, ale ogólnie czytało się przyjemnie. Początkowo trochę mi zgrzytało, bo akurat skończyłam Zakazane ciało, w którym autorka starała się ukazać, że przez wieki dominujące męskie przekonanie, że kobiety kierują się w swoich działaniach wyłącznie pożądaniem, jest błędne – a tu dostałam bohaterkę, która rozpacza, że drugi weekend z rzędu nie uprawiała seksu :/ Postanowiłam jednak podejść do tych książek z dystansem i po prostu poddać się ich rozrywkowemu charakterowi. Pozostałe części mam w planach.

Jak pokochać centra handlowe – Paszport Polityki 2016. O depresji poporodowej i prawdziwym obrazie macierzyństwa, które nie zawsze jest lukrowe i przepełnione szczęściem. Niby ważne, niby dobre, niby mocne, a jednak słabo mnie ruszyło i mało przejęło. Styl prosty, szybko się czyta.

Filmowo

Długo się zabierałam, aż wreszcie przemogłam i zobaczyłam Pięćdziesiąt twarzy Greya. Do książki mnie nie ciągnie, ale ciekawa byłam, o co tyle szumu. No i cóż… w sumie to nie wiem, skąd to całe zamieszanie. Fabuła ogólnie średnia, ale gorsze filmy pod tym względem widziałam. Muzyka świetna, zaczyna się genialnie bluesowo, potem też poziom utrzymany. Wizualnie to było cudo. Była cała masa scen i ujęć, które rekompensowały inne braki. A jeśli chodzi o erotykę, o sado-maso – widać jestem bardzo zdegenerowana, bo jakoś nic mnie nie zbulwersowało 😉 Sceny seksu, pięknie, poetycko ukazane, stanowią największą wartość filmu. Zdarzyło mi się już oglądać rzeczy, w których erotyka była brzydka, zwierzęca, odrzucająca etc., albo po prostu bardziej realna, ale widać mainstream to mainstream i nawet wersja nieocenzurowana Greya jest dla mnie łagodna 😛

Muzycznie

Nie bardzo wiem, jak o muzyce się pisze, więc tylko chciałam zwrócić uwagę na dwie płyty, które męczę ostatnio, a nuż ktoś posłucha i polubi 🙂

Na początek trochę matematyki: dzielenie od genialnego rudzielca, Eda Sheerana. Odkryłam go dzięki koleżance przy okazji pierwszej płyty, przy czym zachwyciła początkowo nie sama płyta i brzmienie piosenek w wersjach studyjnych, ile ich wykonania na żywo (i te wszystkie covery!), te one-man showy z looperami, które mogłam oglądać w nieskończoność. Sheerana polubiłam, dziś wielbię i podziwiam i z niecierpliwością czekam na jego kolejne nagrania. Trzecia płyta mnie satysfakcjonuje, toż to Sheeran jakiego znam ^^ Najpierw urzekła mnie piosenka Perfect, taka idealna na pierwszy taniec dla młodożeńców ❤ Potem była fascynacja folkową Nancy Mulligan i Barceloną, ale znając mnie, każda piosenka będzie miała okres bycia najulubieńszą.

Druga płyta to Ciało obce Happysadu. Od poprzedniej płyty na zespół sypią się gromy, że to już nie stary, dobry Happysad, ale ja nie widzę powodów do narzekań. Lubię ich wcześniejsze nagrania, z moich licealnych i studenckich czasów, ale to właśnie płyta z 2014 roku, na której bardzo zmienili brzmienie, jest moją ulubioną. Być może ta najnowsza ją zdeklasuje, ale najpierw muszę się w nią dobrze wsłuchać 😉 Na razie tylko leci w tle, tak jak podczas pisania tego przeglądu.

Ach, no i urzekła mnie w tym roku LP! Tak bardzo, że z marzę o pojechaniu na jej koncert w Oświęcimiu, ale jakoś nikogo namówić nie mogę, a sama nie pojadę ;_; Ot, problemy lękliwych introwertyków.

Bonus

Z pomocą brata i mamy udało mi się rozwiązać krzyżówki z „Przekroju” (znaczy brakuje nam jednego słowa). Zabawa była przednia, nawet nie myślałam, że głupia krzyżówka tyle jej może dostarczyć. Dziś wychodzi nowy numer, więc i nowe krzyżówki, i rozwiązanie tych (ha, okaże się, ile mamy błędów!). Jeśli kogoś kręcą hasła w stylu: torby, które mogą puścić z torbami czy wypiek nieskończoności, to polecam.

Advertisements

9 uwag do wpisu “Przegląd kulturowy 2/2017

  1. Muszę przyznać, że „Zakazane ciało”, choć nieco za ogólne jak na mój gust, bardzo mi się podobało. Takie dobre, popularyzatorskie opracowanie. Dobrze się je czyta w połączeniu z Ginekologami Thorwalda, acz wstęp do tej książki strasznie mnie zdenerwował v.v

    Lubię

    • Wstęp do Zakazanego ciała czy do Ginekologów?
      Zakazane ciało jest takie właśnie w sam raz dla kogoś, kto w temacie nie siedzi lub tylko go liznął. Przekazuje sporo informacji i ciekawostek, a jednocześnie nie przytłacza naukowością i suchym stylem.

      Liked by 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s