W stronę lasu świetlików

Czy to jest przyjaźń, czy to jest kochanie

W stronę lasu świetlików Yuki Midorikawy – recenzja tomu

 

dsc_0056Swego czasu oglądałam sporo AMV i wyłapywałam z nich kolejne ciekawie wyglądające anime do obejrzenia. Niektóre AMV są zlepkiem różnych serii, inne bazują tylko na jednej – i tak sobie człowiek klika na yt w następne filmiki, nie wiedząc, co go tam czeka. W ten sposób poznałam Hotarubi no Mori e, a dziś już wiem, że słusznie przeczuwałam, że ten kilkuminutowy filmik był streszczeniem całej historii. Oryginalny film dopisałam do listy must watch, a miesiące mijały, aż Waneko zapowiedziało wydanie mangi. Ostatecznie sięgałam więc po pierwowzór, animowanej wersji nie znając 😉 .

Tomik jest zbiorem trzech osobnych historii, utrzymanych w podobnym klimacie. Wszystkie opowiadają o miłości, nie lukierkowej, ale i nie tragiczne, takiej, którą warto przeżyć i która na zawsze pozostaje w pamięci. Spokojne, melancholijne, wywołujące delikatny uśmiech na twarzy. Pokazujące, że szczęśliwa miłość nie zawsze musi kończyć się sztampowym happy endem.

Tytułowa opowieść, W stronę lasu świetlików, przedstawia historię dziewczynki, która podczas wakacji u dziadków gubi się w pobliskim lesie, według lokalnych legend zamieszkanym przez demony. Zapłakanej Hotaru pomaga chłopak twierdzący, że jest właśnie jednym z tych demonów. I choć zachowuje się dziwnie: nosi maskę, nie pozwala się dotknąć – dotknięcie przez człowieka spowoduje jego zniknięcie – dziewczynka zaprzyjaźnia się z nim i razem spędzają letnie dni. Podczas wspólnych wędrówek po lesie Hotaru spotyka też inne demony, ostrzegające ją, czy raczej Gina, tego chłopaka, przed niebezpieczeństwem czającym się dla niego w ludzkim dotyku. Mimo tego Hotaru i Gin kontynuują znajomość, spędzając razem wakacje – jedne, drugie, i następne, i jeszcze kolejne…

Historia pięknie pokazuje, jak z początkowego zainteresowania rodzi się przyjaźń, a potem miłość. Od „– Zupełnie jak randka. – Mało atrakcyjna ta randka” do „– Zupełnie jak randka. – Bo to jest randka”. Najbardziej urzeka i wzrusza to, że pragnienia, jakie wzbudza łączące bohaterów uczucie, są dla nich niemożliwe do spełnienia. Oboje o tym wiedzą, ale nie skarżą się, jedynie między wierszami, między kadrami można wyczytać ich żal, że nie mogą się dotknąć, że nie będą mogli być razem. Świadomość tego sprawia, że cenią wspólny czas, powoduje też, że zakończenie, choć smutne, nie jest dramatyczne. Patrząc na Hotaru na tych ostatnich kadrach wiem, że zawsze będzie kochała Gina, ale wiem też, że będzie w stanie stworzyć szczęśliwy związek z kimś innym, z innym człowiekiem.

W drugiej historii, Odrobinie ciepła, znów mamy dwójkę przyjaciół z dzieciństwa, których z czasem zaczyna łączyć miłość. Yoshio i Takeda pochodzą z rozbitych rodzin, co zbliżyło ich w dzieciństwie. Razem się bawili, razem dorastali, razem zastanawiali się, dlaczego ludzkie uczucia się zmieniają i dlaczego cierpią z tego powodu osoby trzecie. Wszystko toczy się swoim spokojnym torem aż do dnia, gdy Takeda oznajmia, że znalazł sobie dziewczynę. Yoshio boleśnie uświadamia sobie wtedy, że chłopak nigdy nie widział w niej kobiety i nie podziela jej uczuć – dla niego jest tylko przyjaciółką. Bohaterka nie poddaje się jednak i próbuje pokazać swoją miłość, ale jej nachalne działania tylko denerwują Takedę.

Opowieść nie jest już tak wzruszająca jak poprzednia, jednak zdecydowanie jest bardzo ciekawie pomyślana. Rozwody rodziców odcisnęły piętno na bohaterach, co daje o sobie znać już podczas pierwszego zakochania. I Yoshio, i Takeda są świadomi, że w obecnej sytuacji, gdy uczuciowo zaangażowana jest trójka osób, ktoś będzie musiał ucierpieć – właśnie dlatego, że to, co odczuwamy, zmienia się albo ujawnia w niespodziewanym momencie. Zastanawiam się tylko, czy znaleźli odpowiedź na nurtujące ich pytanie, dlaczego tak się dzieje 🙂

Nie zobaczysz gwiazd opowiada o Saitanim, wiecznie uśmiechniętym lekkoduchu i niewinnym flirciarzu, który pewnego dnia spotyka małomówną, trochę opryskliwą Ishidę. Raz za razem chłopak zagaduje do niej i stara się zbliżyć, a ona raz za razem go spławia. Pod otoczką niedostępności dziewczyna jest jednak miła, łagodna i bardzo samotna, co Saitani zauważa, dlatego nie poddaje się w swoich staraniach, nawet gdy docierają do niego nieprzyjemne plotki na jej temat.

Pozornie w tej historii nie ma nic niezwykłego: radosny, rozchwytywany przez innych chłopak zakochuje się w dziewczynie, która z jakichś powodów izoluje się od rówieśników. On się stara, ona się przełamuje i daje mu szansę, poznają się bliżej etc. Ale nawet w tak szablonowo brzmiącej opowieści autorce udało się pokazać piękne uczucie i zawrzeć chwytające za serce sceny. Mnie najbardziej ujęła opuszczona głowa Ishidy podczas wyznania Saitaniego oraz jej telefon do niego, ten milczący telefon, który tak bardzo pokazywał, jak bardzo jest samotna, jak jest nieśmiała, a równocześnie jak bardzo pragnie kontaktu z drugim człowiekiem, z kimś kto ją zrozumie, wesprze.

Wszystkie trzy mangi warte są przeczytania. Miesza się w nich smutek z radością, ale to mieszanka bardzo wyważona i sprawiająca, że chce się do opowieści wracać. Wizualnie – kreska, kadrowanie itp. – mamy do czynienia z typową (na wysokim poziomie) szojką.

W Polsce tomik został wydany w serii Jednotomówek Waneko, ma więc powiększony format i kolorową obwolutę ze skrzydełkami. Dodatkowo na początku wita nas kolorowa podwójna karta z kadrem z tytułowego anime. W tekście nie znalazłam żadnych rażących błędów.

Tyle od mnie 🙂 Jeśli nadal nie mieliście okazji przeczytać W stronę lasu świetlików, to bardzo polecam.

Trzymajcie się ciepło!

 

Tytuł W stronę lasu świetlików
Autor Yuki Midorikawa
Seria wydawnicza Jednotomówki Waneko
Tytuł oryginalny Aizoban Hotarubi no Mori e
Wydawnictwo oryginalne, rok Hakusensha, 2011
Kraj Japonia
Tłumaczenie Sara Schoeneberg
Miejsce i data wydania Warszawa, sierpień 2015
Wydawnictwo Waneko
Wydanie I
Strony 172
ISBN tomu 978-83-65229-99-1
ISBN serii
Format B6+ (~13,5×19 cm)
Okładka i inne miękka + obwoluta ze skrzydełkami
Zalecenia wiekowe wydawcy
Odbiorcy shoujo
Gatunek / tagi romans, współczesność, obyczajowa, fantastyka
Cena okładkowa 19,99

 

Dostęp: posiadam

Kraków, 19 stycznia 2017

 

Reklamy

7 uwag do wpisu “W stronę lasu świetlików

  1. Ja to z kolei lubię oglądać openingi/endingi, a żyjemy w takich czasach, że są już narzędzia je losujące: http://openings.moe/ więc pełna automatyzacja 😉
    Hotarubi też planowałam kiedyś obejrzeć, ale w sumie to nie przepadam za romansidłami, więc ma bardzo niski priorytet. Ostatnio jednak trafiłam na parę wyjątkowo dobrych romansów, więc moja niechęć spadła – była to również zasługa kilku poprzednich Jednotomówek 😉
    A dzięki Tobie dowiaduję się, że to nie jedna historia rozwleczona na cały tom, tylko trzy krótsze, co mnie automatycznie jeszcze bardziej zachęca. Więc no, dzięki 🙂

    Polubienie

    • Chyba zaprzyjaźnię się z tym linkiem 🙂
      Ja nigdy nie patrzyłam na Hotarubi jako na romans, raczej był to po prostu jeden z tych wysoko ocenianych filmów anime, które warto obejrzeć (w sumie dalej jest, bo dalej go nie widziałam).
      No, a dobry romans nie jest zły, choć czasami trudno znaleźć coś, co nie byłoby kolejną kliszą szkolnych perypetii miłosnych.

      Polubienie

  2. Ja natknęłam się na Hotarubi no Mori e też przez AMV. A dokładniej, to AMV pod tytułem „You can be king again” (na youtubie powinno być). Boże, jak ja płakałam pod koniec filmu, mimo że, jak tu ładnie opisałaś, „ (…) wiem, że zawsze będzie kochała Gina, ale wiem też, że będzie w stanie stworzyć szczęśliwy związek z kimś innym, z innym człowiekiem“. Nadal nie mam pojęcia, dlaczego wzbudziło to we mnie aż takie emocje, ale z pewnością film mogłabym polecić każdemu (chociaż pewnie części by się nie spodobał xD) 😀
    No i Grechuta… moja mama go uwielbia xD

    Polubienie

    • Poszukałam tego AMV i tak sobie myślę, że to mogło być to samo, które mnie przywiodło do Hotarubi (albo jakieś w podobnym klimacie) 🙂 Manga też jest bardzo wzruszająca, na pewno bardziej niż filmik z yt (z całym filmem porównania nie mam).
      Ja to zawsze płaczę na „O dziewczynie skaczącej przez czas” (Toki wo Kakeru Shojo). W kwestii uczuć łączących głównych bohaterów jest podobne do Hotarubi, więc jeśli jeszcze nie widziałaś, a lubisz takie klimaty, to polecam 🙂
      W zasadzie to Mickiewicz, ale fakt, Grechuta pierwszy przychodzi na myśl na widok tego cytatu 😉

      Polubienie

  3. Żeby kupować to nie, ale przeczytałabym. Tym bardziej, że to zdaje się manga autorki Natsume Yuujinchou, więc spodziewam się fajnych postaci i klimatu, a że krótkie historie, to raczej mnie nie wynudzą jak Natsume (które co prawda oglądam, nie czytam, ale mniejsza).
    Film natomiast… meh. Nie lubię oglądać filmów, wolę serie.

    Polubienie

    • W sumie masz rację, że tytułowa historia najbardziej zapada w pamięć, sama już przed pisaniem recenzji musiałam sobie pozostałe przypomnieć, bo w głowie zostały po nich tylko ogólne wrażenia.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s