Zmęczenie materiału – Day 9/2016

12 Days of Anime /2016/ – Day 9

 

sinusoidaPrzyszedł na mnie taki czas, że zupełnie odeszła mi ochota na anime. Ogólnie tę ochotę można by u mnie przedstawić za pomocą sinusoidy: w jednym sezonie oglądam dużo i z przyjemnością, w kolejnym mało i wcale mnie do tego nie ciągnie – i tak na zmianę. Ale nadszedł taki sezon, kiedy ochota na anime nie wróciła. Nie kusiły ani nowe serie, ani starsze, te od lat oczekujące na obejrzenie. Oczywiście nie było tak, że nie oglądałam nic, w końcu pojawiło się parę wyczekiwanych kontynuacji, po parę nowości też sięgnęłam, ale czułam, że to już nie tak jak dawniej, kiedy człowiek żałował, że ma za mało czasu, by zobaczyć wszystko, co go zainteresowało.

I zaczęłam się zastanawiać: może już wyrosłam? W końcu ileż można jarać się chińskimi bajkami! Lat nie ubywa, człowiek dojrzewa, zmieniają mu się zainteresowania i priorytety, więc może i na mnie przyszedł czas? Mang kupuję mniej (to wprawdzie kwestia finansowo-logistyczna, ale mimo wszystko: mniej), anime nie mam ochoty oglądać – było miło, fajnie się czas spędzało, ale, by tak rzec, coś się kończy, coś się zaczyna, widać i moje odchyły z czasem się prostują.

Ale, ale! Nadszedł wreszcie ten dzień, gdy zdało mi się, że jednak nie i że anime to dalej jest to – zaczęłam oglądać Boku no Hero Academia, potem nadrobiłam mangę i kocham serię całym serduchem, tak jak kochałam kiedyś inne shouneny, a niektóre kocham wciąż. Okazało się jednak, że była to jedna jaskółka, która wiosny nie uczyniła, i zapał do innych tytułów nadal miałam mierny. Cóż, jednak wszystko ma swój czas.

Ale, ale! Nagle znikła! Przyszła jesień 2016 i moja niechęć znikła. Wyłapałam z zapowiedzi interesujące mnie serie i zaczęłam je oglądać ❤ Tak po prosu. Bo siatkarze znów grać zaczęli, bo w tle pobrzmiewało eufonium, bo ajiny znów robiły rewolucję, do tego Yurki tańczyli na lodzie, mięśniaki grali w rugby, a inni rzucali się po ringu. Do tego parę obyczajówek i nagle zrobiło się kilkanaście serii, które śledziłam na bieżąco.

A życie znów wypełniło się chińskimi bajkami, i znów jest piękne 🙂

 

Kraków, 6 listopada 2016

Reklamy

6 uwag do wpisu “Zmęczenie materiału – Day 9/2016

  1. Też tak miewam, że już się nie chce żadnych anime, kiedyś nawet zasuwałam nadgodziny w pracy żeby się czymś wieczorem zająć, bo anime mi się nie chciało.
    W tym sezonie to nawet nie sprawdziłam wszystkich pierwszych odcinków jak to mam w zwyczaju, oglądam za to ostatnio sporo starszych rzeczy. Cotygodniowe śledzenie serii telewizyjnych już mnie nie bawi, tym bardziej, że te powszechnie dyskutowane ponadczasowe dzieła jak Jurki czy Flip Flappers mi nie podeszły.
    Słyszałam dużo dobrego o tej Hero Academii, ale tu z kolei boję się wciągać w kolejny długaśny shounen. Wolę długaśne magical girls :3

    Polubienie

    • To ja wręcz odwrotnie, w tym sezonie na nowo odkryłam radość cotygodniowego śledzenia anime 🙂 W dużej mierze za sprawą Jurków, ale nie tylko. Za to o Flip Flappers niewiele słyszałam, ino że ending mają fajny.
      Oj, Hero Academia znowu taka długa nie jest, raptem 120 rozdziałów. Parę dni i po krzyku 😀 Z ongoingowych cotygodniowych mang na jej nowe rozdziały czekam najbardziej.

      Polubienie

  2. Ja strasznie nie przepadam za określeniem „wyrosłam z czegoś”, pomijając ubrania oczywiście. No bo w gruncie rzeczy jeśli ktoś starszy od ciebie nadal lubi tę samą rzecz to trochę jakby się podkreślało „ja jestem dojrzała, a ty nie”, a wcale tak nie jest. To tak offtopując ;).

    Ja czasem mam fazę na anime, a jak przechodzi to oglądam tylko dramy, i tak co kilka miesięcy sie wymieniam 😀

    Polubienie

    • „Wyrosłam” użyte zostało celowo-prowokująco 😉 Bynajmniej nie uważam, żeby przedmiot zainteresowań świadczył o czyjejś dojrzałości lub niedojrzałości, raczej takim wyznacznikiem będzie stosunek do tych zainteresowań – czy np. ktoś potrafi odpowiednio podzielić swój czas między pasję i obowiązki.
      W dramy jeszcze nie wpadłam, jak nie mam ochoty na anime, to staram się nadrabiać braki książkowe 🙂

      Polubienie

  3. Ja od dłuższego czasu planuję sobie, że obejrzę i nadrobię kilkanaście serii (Naruto czeka i czeka…), ale jakoś nigdy nie mogę się zebrać w sobie. Na szczęście ten zapał (a raczej jego brak) nie dotyczy mang – co prawda zauważyłam, że teraz kupuję inne serie, bardziej… dojżalsze można by powiedzieć, ale chodzi mi raczej o tytuły, gdzie główna oś fabuły nie obraca się wokół bohatera, którego celem życiowym jest walka ze wszystkim, co napotka na swojej drodze. I chociaż pieniędzy coraz mniej, a serii na rynku coraz więcej (Waneko w tym roku zaszalało :)), to za tydzień święta, czyli coroczne dofinansowanie xD
    A co do anime – nie wiem dlaczego, ale nie mam siły ostatnio oglądać anime. Przynajmniej tak było do momentu, w którym zobaczyłam Yuri on ice (pokochałam przy tym Victora xD), zaczęłam śledzić trzeci sezon Haikyuu (nadal nie wierzę, że zrobili z tego tylko 10-odcinkową serię) i obejrzałam Bungou Stray Dogs. Chyba przez to ostatnie wrócił do mnie taki dawny zapał, nadal nieco osłabiony (te czasy, gdy pochłonęłam Bleacha w 11 dni…), ale jednak.
    Więc POLECAM, jeżeli jeszcze nie widziałaś Bungou! ❤

    Polubienie

    • Naruto wzbudza wspomnienia taa, to takie dość łagodne i opisowe określenie tego wewnętrznego rozdarcia, czy radować się, że rynek się rozwija i że jest z czego wybierać, czy też smucić, że rynek się rozwija i trzeba wybierać, bo wszystkiego mieć nie można :/
      Tego z pieskami w tytule jeszcze nie widziałam, miałam w planach, ale wychodziło w czasie, kiedy plany i chęci na oglądanie anime się nie pokrywały 😛 Ale kto wie, może się skuszę.

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s