Metatekstowo – Day 10/2016

12 Days of Anime /2016/ – Day 10

 

bakuman-resturant_sceneBiorąc pod uwagę fakt, że w tym roku niewiele recenzji pojawiło się na blogu, zaczęłam zastanawiać się na moim pisaniem. W zasadzie nigdy nie było to moją najmocniejszą stroną, czy raczej nigdy nie przychodziło mi to szczególnie łatwo, a mimo to uparcie wybierałam humanistykę – i w liceum, i na studiach (a mogłam wybrać ścisłe, radziłam sobie z nimi całkiem dobrze! Byłabym teraz informatykiem i zarabiałabym krocie. Albo przynajmniej średnią krajową. Miałabym na nowe książki i mangi. I na nowe półki na nie. Ach, jakie życie byłoby piękne…). Żeby nie było: humanistycznych studiów nie żałuję, uważam, że niesamowicie otwierają człowieka na inność, pokazują nowe spojrzenia na świat, pokazują wielość tych spojrzeń, pokazują, jak rzeczywistość może się różnic w zależności od, hm, w zasadzie od wszystkiego. Jedyny minus jest taki, że raczej nie wyposażają w żadną konkretną (twardą) umiejętność, a jak ktoś jest takim aspołecznym introwertykiem jak ja, który średnio ogarnia, co chciałby w życiu robić, to potem wychodzi z tego takie wielkie nic jak u mnie.

Wracając jednak do pisania: na humanistyce pisać musiałam, więc pisałam. I wpędzałam się w kompleks, bo moja najlepsza koleżanka ma coś takiego, co można nazwać łatwością pisana. Ona pisała pracę przez jeden dzień i dostawała piątkę, ja męczyłam się z tematem przez tydzień i dostawałam trzy 😦 . Dziś mnie to już rypka, wiem, że po prostu pracujemy inaczej, no ale jak się jest takim dzieciakiem z początku studiów, to się mniej wie również o sobie, i potem się człowiek porównuje do innych i myśli o sobie bóg wie co.

To, co pisałam, formalnie było bez zarzutu. Gorzej było z częścią twórczą, własnymi wnioskami, zarzucano mi więc odtwórczość, zbyt duże poleganie na artykułach z bibliografii i mało krytyczne podejście do nich (za to z wbiciem się w klucz maturalny nie maiłam problemu, tam nie trzeba było krytycyzmu ani kreatywność). Radochę sprawiło mi pisanie chyba tylko dwóch prac: omówienia książki Hansa Richtera o dadaizmie, która zrobiła na mnie tak duże wrażenie, że chyba dałam się ponieść stylowi autora, aż mnie wykładowca (jeden z tych najbardziej surowych i złośliwych) pochwalił, i mojej drugiej magisterki – tu z kolei niósł mnie temat: o fanach M&A 🙂 .

Zupełnie inaczej wyglądała sprawa z pracami typowo edytorskimi. Przygotowywanie edycji krytycznych (czy raczej nauka tego i przygotowywanie próbek takich edycji) było dla mnie jak wymarzona robota: ślęczenie nad tekstem, wyłapywanie różnic w jego różnych wersjach, odczytywanie rękopisów i starodruków, przygotowywanie przypisów, poprawianie interpunkcji… Trzeba było z tym związać swoją karierę zawodową, może byłoby łatwiej?

Jeśli chodzi o teksty na bloga, to moje odczucia kształtują się podobnie jak w przypadku moich doświadczeń z czasu studiów. Niektóre teksty powstają praktycznie same – coś przeczytam czy wymyślę jakiś temat i w zasadzie wszystko już mam w głowie, tylko ubrać to w słowa (tak mi się pisało np. o Ataku tytanów i o Kobiecie z wydm). A inne teksty (ostatnimi czasy to raczej ich większość) męczę, męczę i wymęczyć nie mogę. Niby wiem, że chcę o czymś napisać, ale nijak się to w całość nie składa. I czasami w końcu napiszę, a czasami się poddaję. Zresztą pewno widać w części recenzji to „wymęczenie” 😉 .

Wiele zależy też od mojej oceny omawianej mangi / książki: łatwiej pisze mi się o tytułach, które mnie zachwyciły lub bardzo mi się nie podobały, gorzej o tych przeciętnych. Wiadomo, jak człowiek się w coś wkręci, to lecą superlatywy i powstaje pean. Może nawet są jakieś wady i się je widzi, no ale jak coś daje maksimum radochy lub innego rodzaju rozrywki (np. przeraża nas tak, jak lubimy), to się zachwycamy i piszemy o tym. Jak coś jest lipne i badziewie, to czepianie się też przychodzi łatwo. Ale jeżeli tytuł jest tylko dobry lub nie jest aż tak zły, to mam z nim problem. Kiedy wady nie są rażące, ale nie ma też nic porywającego, to ja się często gubię i nie wiem, co pisać, i dopada mnie moja prywatna zmora, czyli przekonanie, że znów piszę to samo.

Teksów bardziej wymagających, które ujmowałyby całościowo jakiś motyw lub skupiały się na konkretnym problemie, się nie podejmuję – brak mi wiary w moją kreatywność, krytycyzm, oczytanie w temacie itp.

Są jeszcze na moim blogu teksty, które jawią mi się jako „całkiem inne”. Należą do nich zakupowe i rynkowe podsumowania. Przygotowanie ich wymaga trochę wysiłku (tych „rynkowych”), ale zasadniczo to praca polegająca na zebraniu i opracowaniu danych, więc coś, co lubię i co przychodzi mi łatwo.

 

Kraków, 6 listopada 2016

Advertisements

6 uwag do wpisu “Metatekstowo – Day 10/2016

  1. Oo, dwa posty jednego dnia *.*

    W wielu miejscach tutaj jakbym czytała o sobie xD Tylko z tymi dwiema różnicami, że ja właśnie wybrałam tę informatykę (która mnie średnio interesuje, ale to już inna bajka) i że pisanie o rzeczach, które uwielbiam, idzie mi jeszcze słabiej, niż o tych przeciętniaczkach. Przy nich jeszcze mogę sobie zrobić listę wad i zalet i wymęczyć trochę tekstu, ale na przykład o jednym z moich ulubionych filmów evah próbuję napisać notkę od trzech miesięcy i zawsze to się kończy wykasowaniem wszystkiego, bo nie jest wystarczająco dobre.

    Lubię to

    • A dwa, kto bogatemu zabroni 😛 (oba przygotowane zawczasu i publikują się same, więc ani człowiek o nich nie pamięta).
      Kiedy wybierałam studia, informatyka nawet mi przez myśl nie przeszła; pomysł przekwalifikowania się pojawił się dopiero później, kiedy zajrzało w oczy widmo braku pracy po humanistyce, ale jednak nie zdecydowałam się. Znam parę osób, które są informatykami z pasji, i jak tak zestawiałam siebie, takiego potencjalnego programistę z przymusu, i ich, prawdziwych pasjonatów, to nie potrafiłam sobie tego wyobrazić. No i wciąż naiwnie wierzę, że uda mi się coś w zawodzie znaleźć, czasem jakieś zlecenie podłapię (głównie po znajomości, ale co tam). A na co dzień zadowalam się pracą, którą mam 🙂 i choć nie przypuszczałam, że kiedyś to powiem, to doszłam ostatnio do wniosku, że nawet tę moją prace lubię. Jeno zarobków nie lubię 😦
      Co do notek: bo czasami po prostu się nie da jakiejś napisać i tyle – przynajmniej ja tak mam i tak uważam. I potem wiszą takie zaczęte teksty, takie pliki z kilkoma zdaniami i tytułem, bo przecież – łudzę się – kiedyś jeszcze do tego tekstu wrócę i go w końcu skończę.

      Lubię to

  2. Ojej, trochę się identyfikuję, tyle tylko, że ja nie miałam wyboru – z zagadnieniami ścisłymi idzie mi fatalnie 🙂 Te Dwanaście Dni to mnie trochę teraz odblokowały, bo są dość niezobowiązujące, ale żeby machnąć choćby reckę to już nie daję rady. Daję za to radę komciać u innych 🙂
    Chociaż ja to bardzo zawsze wszystko muszę weryfikować – takie opracowywanie danych jak Ty robisz to mi zawsze zabiera kilka dni i masę pracy. Gdy na przykład wyszedł teledysk Shelter to zaczęłam o nim pisać już po paru godzinach, a dałam radę skończyć po trzech dniach – a to i tak było wyjątkowo szybko, pewnie dlatego, że z masą negatywnych emocji.
    Ale dobrze, że przynajmniej nie porzuciłaś pisania zupełnie, lepsza rzadsza częstotliwość niż zupełny brak 😀

    Lubię to

    • Komciaj, komciaj, komcie są fajne 🙂 Podczytuję Twoje 12 dni z anime, ale mi już komcie (zwłaszcza u innych) tak dobrze nie idą. Recenzje zresztą też, co widać po publikowanych ostatnio tekstach 😉
      Opracowanie danych mi też trochę zajęło, ale to praca wymagająca o wiele mniej inwencji, niż inne posty, więc w moim przypadku poszło łatwo: ustaliłam schemat, w jakim będę przedstawiać dane i potem „tylko” je wstawiałam, nie musiałam myśleć, jak dalej poprowadzić tekst, jaki wątek rozwinąć a jaki przemilczeć, jak zakończyć itp. 😀

      Lubię to

  3. Ja to swoich notek nie redaguje ani nie czytam, chyba że naprawdę muszę, bo recenzja z egzemplarzem od wydawnictwa. Bałabym się, że po przeczytaniu tego co napisałam po prostu usunę całą notkę ze wstydu 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s