Mangowe zakupy: lipiec-sierpień 2016

Wakacje miały być czasem bez kupowania mang, nie mogłam jednak przegapić okazji i nie poświętować razem z Gildią urodzin Hanami (piećdziesięcioprocentowe rabaty to jednak coś!). A że mang miało nie być, to w zastępstwie intensywnie zaopatrywałam się w książki i… anime. Mój stosik prezentuje się więc tak:

zdjecie0457

Po lewej nabytki z kategorii M&A: kupione w ostatnich dniach sierpnia tytuły od Hanami (Odległa dzielnica, Ratownik i Zoo zimą Taniguchiego oraz Osiedle Promieniste Asano) oraz kolejna z jednotomówek Waneko, W stronę lasu świetlików (jakież było moje zdziwienie, gdy odpakowałam paczkę – O, to ja to jednak kupiłam?).

zdjecie0482 zdjecie0483

 

 

 

 

 

 

Dalej zaczątek mojej nowej kolekcji anime, który tworzą: nieznana mi seria Virus z 1997 r. (wygląda na cyberpunk); dwa ujęcia tego samego tematu, ataku nuklearnego na Japonię, w postaci Małego Kuro i klasyki ze Studia Ghibli, Grobowca świetlików. Pierwszego z tych filmów nie widziałam, więc jeszcze nie jestem w stanie go ocenić i porównać tych produkcji. Wszystkie te płytki kupiłam w Matrasie za śmiesznie małe pieniądze, 2 zł za sztukę 🙂

zdjecie0474 zdjecie0475

 

 

 

 

 

 

 

Pozostałe anime też nie były drogie (niecała dycha za jedną) i są zdobyczami z Media Markt i Saturna. Wszystkie to cuda od Ghibli 🙂 Poluję też na kolejne, bo a nuż pojawią się w równie atrakcyjnych cenach 🙂

zdjecie0478 zdjecie0477 zdjecie0476

Drugi stos to książki. Dużo książek, które już się na regale nie mieszczą. Dział japonica wzbogaciły dwie powieści Natsume Sosekiego: Jestem kotem i niedawno wydane w Polsce Wrota, Skośnym okiem Tomańskiego (z piękną okładką, ale wciąż nie wiem, co to i o czym to dokładnie) i naukowa pozycja Brak absolutu. Pojęcia dobra i zła w japońskiej popkulturze.

zdjecie0461 zdjecie0462

 

 

 

 

 

Ostatnia książka o tematyce związanej z Japonią to album o Hokusaiu wydany przez Rzeczpospolitą (znaczy kiedyś pewno do kupienia z gazetą, obecnie dostępny w tanich księgarniach). Pozostałe tytuły to różne różności: wzbogaciłam się więc o album Rembrandt, Tako rzecze Zaratustra Nietzschego, broszurkę Językoznawstwo Stalina – jako ciekawostkę, Zakazane ciało – historię waginy z męskiego punktu widzenia (z męskiego, bo sięga czasów, gdy kobiecy nie był uwzględniany) i czysto rozrywkowe: Para w ruch ukochanego mojego Pratchetta oraz Don Camillo i Don Chichi – trzeci tom włoskiej wersji rozprawy między wójtem a plebanem, liczącej sobie już kilkadziesiąt lat, ale wciąż zabawnej.

zdjecie0464 zdjecie0465

 

 

 

 

 

A na sam koniec ni to książka, ni to nie książka, czyli Kołonotatnik z Bohaterem, zbiór rysunków Małgorzaty Halber z wiecznie zdołowanym Bohaterem w roli głównej (i Foką w bonusie). Notatnik jest tak sprytnie zrobiony, że można go sobie gdzieś postawić i prezentować jakąś myśl na dany dzień:

zdjecie0467 zdjecie0469

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s