Mangowe zakupy: listopad-grudzień 2015

Czas rzucić okiem na to, o co wzbogaciła się moja biblioteczka w ostatnich dwóch miesiącach. Kasy na mangowo-książkowe dobra poszło sporo, więc i stos z nabytkami prezentuje się całkiem okazale:

20151228_213331

Moimi must have w ostatnich tygodniach były: pierwszy tom ukochanego Noragami ❤  i ostatni tom równie kochanego Brejkera. Wprawdzie odkąd autorzy tego ostatniego zrobili sobie przerwę w tworzeniu, moje zainteresowanie tym tytułem zmalało, jednak nie wyobrażałam sobie, bym mogła go nie dozbierać. Poza tym to pierwsza seria, którą zaczęłam kupować, i pierwsza dłuższa niż dwa tomy, którą skompletowałam w całości. Drugą serią, którą zaczęłam kupować, było Death Note i pewno też będzie drugą serią, którą uda mi się skompletować, bo brakuje mi już tylko czterech tomów. Skusiłam się też na kolejną jednotomówkę od Waneko, Powóz Lorda Bradleya (recenzja tu), bo to całe poruszenie wywołane jej zapowiedzią było dość intrygujące. Z okazji świąt szarpnęłam się też na swoją pierwszą mega mangę, a że miałam ochotę na mroczniejsze klimaty, padło na Abarę. Ostatnią mangą jest One-Punch Man, którego – tradycyjnie – miałam nie kupować, ale anime tak mi się spodobało, że zapragnęłam posiadać w swojej kolekcji chociaż jeden tom. A że zamówienie składane było na mangardenie, to dostałam też kalendarz i teraz budząc się będę miała Genosa przed oczami:

20151228_213702

W grudniu kupiłam też pierwszy w swoim życiu komiks (z tych zwanych powieściami graficznymi), Stwórcę Scotta McClouda, lękając się też trochę, by nie był to początek nowej, kosztownej pasji. Nabytki książkowe to głównie klasyka, Magia sprzątania jako ciekawostka plus Ciemne typki – pięknie wydane, z genialnym tytułem (Ciemne typki. Sekretne życie znaków typograficznych brzmi genialnie, prawda?) i wpisujące się tematycznie w moje edytorskie skrzywienie, którego nabawiłam się podczas studiów.

I ostatnie zdjęcie, tym razem z gadżetami: brelokiem do kluczy z charakterystycznym L, zawieszką do telefonu (bo od dawna chciałam mieć jakąś pierdółkę z Totoro) i zakładkami, którymi jestem rozczarowana, bo są bardzo małe 😦

20151228_213451

Reklamy

6 uwag do wpisu “Mangowe zakupy: listopad-grudzień 2015

  1. Zawieszka z L! Chciałabym :D.

    Jeśli chodzi zaś o stosik, to kojarzę tylko kilka pozycji. Zazdroszczę Noragami (gdyby nie fakt, że kasę wydaję na książki, kupowałabym więcej mang, teraz czytam, aż ktoś po taniości postanowi pozbyć się tego, co akurat mnie interesuje :P) i Death Note. Jestem ciekawa, jak bardzo różnią się te pozycje od anime…
    Czytałam jedną z książek Camusa, a mianowicie „Dżumę”, oczywiście jako lekturę. Jeżeli „Upadek” jest tak samo dobry, to polecam. O Munro słyszałam, ale jeszcze nic nie czytałam (chociaż próbowałam, bo chciałam napisać na podstawie jakiejś jej historii napisać pracę). I, oczywiście, „Mistrz i Małgorzata” – wyśmienitej zabawy życzę :D.

    Lubię to

    • Na ile różni się manga i anime Death Note – nie wiem, nie oglądałam, a z czytaniem utknęłam na czwartym tomie (pewno pochłonę całość jak już skompletuję serię). W przypadku Noragami zakończenie pierwszego sezonu zostało wymyślone na potrzeby anime i pewno różnią się też jakieś drobiazgi, ale nie jestem dobra w wyłapywaniu takich rzeczy. Osobiście wolę mangę, choć na korzyść anime przemawiają oczy Yato i jego fanserwisowa formułka, którą wypowiada przed zabiciem ayakashi 😀 I openingi 🙂
      „Upadek” Camusa już czytałam (dawno temu na studiach, przerabialiśmy go razem z polemicznym do niego „Wzlotem” Iwaszkiewicza) – to dobry tekst i interesujący pod względem formy (monolog wypowiedziany). „Mistrz i Małgorzata” też już dawno za mną, ale to wydanie jest takie ładne, że nie mogłam się oprzeć (a i powieść zacna, chętnie do niej wrócę). Za to Munro ciągle czeka na swoją kolej 🙂

      Lubię to

  2. Kurcze, też bym chciała taki kalendarz… I mój tomik OPM, anime strasznie mi się podobało i cały czas choruje po nim, ale mówię sobie: „słuchaj, Kirima, masz tyle napoczętych serii, że weź no skończ jakąś zanim zaczniesz następną”.
    Na pierdółkę z Totoro też swego czasu chorowałam i padło na gumowy breloczek do kluczy. Sprawdza się fantastycznie i do tej pory cieszy moje oczy.
    Taką zawieszkę z Totoro miałam z Primo z KHR, ale dość szybko mi się oderwała metalowa część od sznurka 😦

    Lubię to

    • Z napoczętymi seriami mam dokładnie tak samo i też zawsze sobie powtarzam, że żadnej nowej nie zacznę kupować, zanim jakiejś nie dozbieram do końca – i czasami działa, czasami nie (jak widać właśnie na przykładzie OPM, którego kupić nie planowałam). Ale po tych grudniowych szaleństwach trzymam się dzielnie i przestrzegam własnych mangowych ograniczeń (z dużą korzyścią dla mojego portfela).
      Mam nadzieję, że mój Totoro wytrzyma dłużej niż twój Primo, bo jest przecudny 🙂

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s