Owari no Seraph

Owari-no-Seraph-animeOglądając Owari no Seraph, miałam mieszane uczucia. Z jednej strony fabuła jest całkiem interesująca i wciągająca – któż nie chciałby się dowiedzieć, o co tak naprawdę chodzi z tymi serafinami, kto kogo w końcu wykorzystuje i kogo trzeba ratować? Z drugiej strony było parę elementów, które mi zgrzytały i mnie irytowały, psując zabawę oglądania tego anime :(.

Niektóre z tych zgrzytających elementów to takie pojedyncze fragmenty, w których kłaniała się typowa shounenowa logika, jak choćby fakt, że do zakazanego pomieszczenia może w zasadzie bez problemu dostać się każdy uczeń, który zejdzie do piwnicy, czy też to, że do pomocy w obronie strategicznego punktu została wysłana jednostka nastolatków – elitarna, ale jednak nastolatków, a do tego w 3/5 składająca się z nowicjuszy (podczas oglądania strasznie mnie to uderzyło, ale teraz przyszło mi do głowy, że w historii znalazłoby się parę krytycznych sytuacji, które pociągnęły za sobą krytyczne rozwiązania – również wysyłanie dzieciaków na front…) .

Inne denerwujące elementy powtarzały się z odcinka na odcinek. Do białej gorączki doprowadzał mnie Yuu z tą swoją mantrą, że całe życie czekał na możliwość zabijania wampirów. Aż miałam ochotę zakpić z niego: Czy na pewno całe życie? może tylko pół? A nawet jeśli całe, to jakże długie to życie!

Dużo zastrzeżeń miałam do kłótni i pyskówek między bohaterami. Zapewne miały być emocjonujące, ale w moim odczuciu brzmiały sztucznie i niemrawo, postacie nigdy nie wchodziły sobie w słowo, a do tego dochodzili jeszcze nauczyciele, którzy z uśmiechem na ustach czekali, aż kłócący się uczniowie wykrzyczą wszystko, co istotne dla fabuły / rozwoju postaci, i dopiero wtedy starali się powstrzymać całe zamieszanie. Ej, serio?

Podobnie miałam z walkami, które były dla mnie jakieś takie bez emocji. Niby walczyli, a wyglądało to tak… przeciętnie. W zasadzie jedyne, co mnie ruszyło, to kilka dobrych cliffhangerów, jednak już ich kontynuacje w następnych odcinkach były rozczarowujące i nie potrafiły utrzymać tego napięcia, które pojawiło się w poprzedniej końcówce.

Ale, żeby nie było, że tak wszystko na nie, to powiem, że urzekły mnie tła, takie jakby rysowane pastelami, zakochałam się również w piosence z openingu, a ta z endingu niewiele jej ustępuje. No i, co chyba najważniejsze, mimo wszystko oglądało się to całkiem przyjemnie. A że po tej pierwszej serii ostatecznie nic się nie wyjaśniło, to trzeba będzie zobaczyć następną (ewentualnie sięgnąć po mangę, ale nie chcę psuć sobie przyszłego seansu znajomością wydarzeń).

I przykład teł 🙂 :

owari1

 owari2

Reklamy

6 uwag do wpisu “Owari no Seraph

  1. Wręcz rozpływałam się oglądając tła w tej produkcji. Są jak malowane akwarelami. Rzadko można nacieszyć oko takimi zachodami słońca, ruinami miast i innymi widokami 😮

    Lubię to

  2. O taaak, te tła, kilka nadal siedzi mi na pulpicie ❤ Ogółem cały czas nie wiem, co właściwie mi się w tej serii podoba, skoro na każdy odcinek przynajmniej ze trzy razy dostaję ostrej kuropatwy, ale widać takie coś jest, bo nawet mangę zaczęłam zbierać (która swoją drogą imo jest znacznie lepsza).

    Lubię to

    • Rzuciłam kiedyś okiem na skany – chyba jeszcze podczas oglądania anime – i kreska jakoś nie zachęciła mnie do czytania. Nawet nie to, że była w jakiś sposób zła, tylko nie miała w sobie nic, co by mnie urzekło. A że nie byłam aż tak ciekawa, jak to się dalej potoczy, to z mangi zrezygnowałam.

      Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s