Śmiech w chmurach t. 2

Niepokój pod zachmurzonym niebem

Śmiech w chmurach KarakaraKemuri – recenzja tomu 2

 

śmiech w chmurach2Po dniu pełnym wrażeń, o którym czytaliśmy w pierwszym tomie Śmiechu w chmurach, bracia Kumou odwiedzają znajomego lekarza, by opatrzyć rany. Robią przy tym sporo zamieszania, dokuczając sobie i przekomarzając się ze sobą. Spokój nie zawitał jednak pod zachmurzone niebo na długo i już tego samego dnia Tenka dowiaduje się, że w okolicy świątyni kręci się groźny przestępca. Czym prędzej wyrusza więc do domu, by zająć się nieproszonym gościem, zanim trafi na niego któryś z młodszych braci. Niespodziewanie Tenkę zatrzymuje rządowa armia…

Tak mniej więcej prezentuje się pierwszy rozdział drugiego tomu Śmiechu. Dalej akcja nabiera tempa, mają miejsce efektowne walki, pojawiają się nowe postacie i powoli odkrywane są przed nami kolejne elementy układanki.

Oczywiście osią wydarzeń pozostaje odrodzenie demona Orochiego i zamiar pokonania go. Chyba nie tylko ja po pierwszym tomie miałam bardzo sprecyzowane przypuszczenia, kto będzie następnym naczyniem dla wężowego potwora oraz komu przyjdzie się z nim zmierzyć. Teraz pojawiła się cała grupa postaci, w których demon może się odrodzić, więc teoretycznie sprawa się komplikuje, jednak ostatnie kadry sugerują, że początkowe domysły są słuszne. Myślę, że kwestia naczynia wyjaśni się w kolejnym tomie, problemem pozostaje to, w jaki sposób pokonać Orochiego i kto powinien tego dokonać – w zasadzie chodzi o to, że są dwie grupy osób, które do tego dążą i które planują użyć innych metod, wynikających z różnic światopoglądowych. Komu się powiedzie? Pomimo tego, że już teraz przed braćmi Kumou pojawiają się problemy, to wierzę, że to właśnie oni pokonają demona i wrócą bezpiecznie do swojej świątyni – w końcu to shounen, a one mają szczęśliwe zakończenia, prawda? Takie, w których dobro zwycięża zło i wszyscy żyją długo i szczęśliwie :).

Muszę przyznać, że z każdą przeczytaną stroną coraz bardziej zakochiwałam się w bohaterach. Podobają mi się ich charaktery, podobają mi się ich zachowania (a właściwie to, że są odpowiednio umotywowane, bo same zachowania czasami mnie irytują), relacje między nimi i ogólnie wszystko mi się podoba.

Soramaru popada w coraz większą obsesję na punkcie tego, że jest słaby i niepotrzebny, a utwierdzają go w tym kolejne walki i brak postępów w treningu. Wina leży także po stronie Tenki. Przy całej mojej sympatii dla tego lekkoducha, nie mogę uznać, że jego zachowanie wobec Sory jest w porządku. Wiem, że pod tą wiecznie roześmianą miną, pod tą zbyt ufną i zdawałoby się nieodpowiedzialną postawą kryje się prawdziwa troska o braci; wiem, że milczenie o rodowych tajemnicach jest spowodowane chęcią przedłużenia chłopcom dzieciństwa – ale Sora tego nie wie i zupełnie inaczej odczytuje zachowanie brata. Czasami mam ochotę zdzielić Tenkę w łeb i powiedzieć, żeby wreszcie zaczął traktować Soramaru poważnie. Jedna rozmowa, jakiś wyraz uznania z jego strony i można by uniknąć zbliżających się kłopotów. Choć pewno manga byłaby przez to nudniejsza i nie byłoby jednej z moich najulubieńszych scen – tej z „Nie opuszczaj mnie” i „To ja zostanę opuszczony”.

W tym tomie dowiadujemy się też więcej o Shirasu – z jakiego klanu pochodzi i jak trafił do świątyni chmur. Podziwiamy jego umiejętności w walce i widzimy jego przywiązanie do braci Kumou. Tajemniczy, „kapryśny” sługa-przyjaciel urasta do rangi super-cool gościa i w moim prywatnym rankingu postaci ląduje obok Gaary i Leviego :). A ten niefajny spoiler, który nieopatrznie przeczytałam w Internecie, wypieram do podświadomości i rozkoszuję się każdym momentem z udziałem białowłosego ninja.

Skoro doszłam już do słowa „ninja”, to przejdę teraz do warstwy językowej i trochę ponarzekam. Ogólnie czytało się ok, ale kilka rzeczy mi zgrzytało, np.: brak przecinka, pisownia łączna zamiast rozdzielnej, pisownia rozdzielna zamiast łącznej (nie z imiesłowem przymiotnikowym: rozdzielna niby jest dopuszczalna w znaczeniu czasownikowym, ale wychowywałam się już na „nowych” zasadach – tych obowiązujących od 1997 r. – według których zawsze piszemy takie zwroty łącznie, więc mnie to kłuje po oczach), odmienianie słowa „ninja” (wciąż jest nieodmienne, choć to raczej kwestia czasu).

To w zasadzie tyle uwag do wydania, bo poza tym jest piękne – piękna jest obwoluta, kolorowa strona z braćmi chmur i rysunki, onomatopeje wyczyszczone i przetłumaczone, czcionki odpowiednio dobrane. Komiks dopełniają humorystyczne dodatki na okładce i ostatnich stronach.

Podsumowując: w drugim tomie Śmiechu w chmurach mamy wciągającą fabułę – przyprawioną efektownymi walkami, tajemnicą, dramatyzmem i humorem – z udziałem świetnie przedstawionych bohaterów, a to wszystko przedstawione za pomocą cudnych rysunków. Mnie do mangowego szczęścia niczego więcej nie potrzeba.

 

Tytuł Śmiech w chmurach. Donten ni Warau 2
Autor KarakaraKemuri
Seria wydawnicza
Tytuł oryginalny Donten ni Warau 2
Wydawnictwo oryginalne, rok Mag Garden, 2011
Kraj Japonia
Tłumaczenie Diana Orłowska, Karolina Balcer
Miejsce i data wydania Warszawa, listopad 2014
Wydawnictwo Waneko
Wydanie I
Strony 178
ISBN tomu 978-83-64508-53-0
ISBN serii 978-83-64508-51-6
Format B6 (~12×17,6 cm)
Okładka i inne miękka + obwoluta ze skrzydełkami
Zalecenia wiekowe wydawcy
Odbiorcy shoujo (shounen)
Gatunek / tagi fantastyka, akcja, przeszłość
Cena okładkowa 19,99 (w tym 5 % VAT)

 

Dostęp: Biblioteka Jagiellońska

K., 7 kwietnia 2015

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s