Liberty Liberty!

Tak zaczyna się miłość

Liberty Liberty! Hinako Takanagi – recenzja tomiku

 

libertyMangę Liberyt Liberty! kupiłam raczej przypadkowo, trochę też z ciekawości. Jak na razie pozostaje jedynym boys’ love w mojej kolekcji. Na moje szczęście – bo nie lubię panom zaglądać do sypialni – nie jest to yaoi, lecz shounen-ai (posługując się fanowskim rozróżnieniem), więc cielesne kontakty bohaterów kończą się na pocałunkach.

Historia nie jest skomplikowana. Dwóch młodych mężczyzn poznaje się w niezbyt miłych okolicznościach – jeden z nich, Itaru, będąc kompletnie pijanym, niszczy kamerę należącą do drugiego, Koukiego. Chcąc odzyskać pieniądze za sprzęt, Kouki zabiera Itaru do swojego domu, by po wytrzeźwieniu mógł się z nim rozliczyć. Niestety okazuje się, że Itaru jest bez grosza przy duszy, do tego nie ma dachu nad głową. Kouki postanawia więc dać mu chwilowo schronienie, by chłopak mógł zorganizować sobie życie w nowym mieście i zwrócić należność za szkody. Po jakimś czasie panowie się zaprzyjaźniają, jednak po jakimś czasie ze strony Itaru zaczyna rodzić się inne uczucie…

Trudno napisać więcej o fabule, bo zdradzi się jej całość, choć tak po prawdzie to zakończenie jest oczywiste od początku – to nie jest typ mangi, która nas zaskoczy i spróbuje złamać schemat. Nie jest to zarzut z mojej strony, nie mam nic przeciwko utworom realizującym gatunkowe konwencje, zwłaszcza jeżeli te utwory są dobre. Czy Liberty jest dobre? Może nie najlepsze, może nie zachwyca i nie wybija się z rzeszy podobnych mang, ale jest przyzwoite, czyta się szybko i przyjemnie (choć z tą przyjemnością to nie do końca tak, ale o tym będzie potem, gdy będę oceniać polskie wydanie).

Ale, ale, zanim przejdę do wydania, to napiszę jeszcze parę słów o bohaterach. W zasadzie jest ich dwóch, wspomniani już Itaru i Kouki. Ten pierwszy to dwudziestoletni chłopak, który – z nieznanych nam na początku powodów – opuścił rodzinne miasto i postanowił żyć na własną rękę, co mu nie bardzo wychodzi. Dzięki pomocy nowych przyjaciół wygrzebuje się z psychicznego i materialnego dołka. Z charakteru uke: wrażliwy, szczery, niewinny; cechuje go także to, że potrzebuje nazywać uczucia i relacje łączące go z innymi („z innymi” znaczy „z ukochanym”, nie oszukujmy się). Kouki to z kolei młody kamerzysta z lokalnej stacji TV, który ma za sobą nieodwzajemnioną miłość i niespełnione marzenie. Początkowo traktuje Itaru surowo i chłodno, później zaczyna go akceptować i lubić. Jest osobą, która nie lubi mówić o uczuciach (jak stereotypowy facet), wręcz przed nimi ucieka. W przedstawionym nam początku związku (bo tyle ukazuje manga) nie był jakoś szczególnie aktywny – cóż, może nie dorósł jeszcze do roli seme (sama autorka w posłowiu nazywa go seme-ciamajdą). Poza tą dwójką pojawia się jeszcze paru bohaterów epizodycznych, ale jedynie Kurumi wprowadza trochę więcej zamieszania i humoru do całej opowieści.

Uważam, że zarówno fabuła, jak i bohaterowie skonstruowani są dobrze. Szału wprawdzie nie ma, ale wszystko logicznie „trzyma się kupy”. Kreska jest bardzo przyjemna, więc całość składa się na przyjemną, choć niewywołującą emocji całość.

Na koniec kilka uwag o polskim wydaniu, za które odpowiedzialne jest Studio JG. Wita nas miękka, jasna okładka z parą głównych bohaterów, bez obwoluty. Mamy spis treści, mamy posłowie od autorki – wszystko ok. Ale, jak już pisałam, lektura nie zawsze była aż tak przyjemna, a to z dwóch względów. Po pierwsze: brak wewnętrznych marginesów, przez co niektóre dialogi są trudne do przeczytania. Po drugie: korekta tego tekstu chyba nie widziała. Można więc znaleźć dość sporo błędów interpunkcyjnych, ortograficznych czy też literówek („Możesz iść gdzie chcesz”, „Jestem ciekawa co u was”, „Nie mam nic, co możnaby ukraść”, „W każdej chwili, roztaczam wokół siebie dobrą atmosferę”, „Nosz kurdę”, „To nie nogi ograniczają cię posuwaniu się naprzód”, „Jestem po prostu szczęśliwy mogąć mieszkać z Koukim” – dobra, może nie będę przesadzać z ilością przykładów, chociaż miałam frajdę z ich wyszukiwaniem). Jak napisałam w innej opinii, bodajże na Lubimy Czytać, jest to o tyle smutne, że mój egzemplarz to już drugie wydanie, więc nawet jeśli błąd wkradł się do wydania pierwszego, to w kolejnym powinien zostać poprawiony. Po zastanowieniu stwierdzam jednak, że użyłam złego określenia, ponieważ liczba błędów zdecydowanie przekracza tę możliwą do usprawiedliwienia wyrażeniem „wkradł się błąd”.

Podsumowując: historia przyjemna, choć głębi w niej nie uświadczymy, taki schemacik o rodzącym się uczuciu między dwoma bohaterami, bez żadnych pikantnych szczegółów. Za to polskie wydanie pod względem poprawności językowej na pochwałę nie zasługuje (jedyne, czym się pocieszam, to fakt, że jest to pierwszy taki przypadek, z którym się spotkałam, i mam nadzieję, że jedyny wśród wszystkich wydanych u nas mang).

 

Tytuł Liberty Liberty!
Autor Hinako Takanaga
Seria wydawnicza
Tytuł oryginalny Liberty Liberty!
Wydawnictwo oryginalne, rok Gentosha, 2005
Kraj Japonia
Tłumaczenie Bartłomiej Fajer
Miejsce i data wydania Warszawa, listopad 2012
Wydawnictwo Studio JG
Wydanie II
Strony 192
ISBN tomu 978-83-61356-46-2
ISBN serii
Format B6+ (~12,6×19 cm)
Okładka i inne miękka
Zalecenia wiekowe wydawcy
Odbiorcy shoujo
Gatunek / tagi shounen-ai, romans, współczesność
Cena okładkowa 19,90 (w tym 5 % VAT)

Dostęp: posiadam Kraków, 10 listopada 2014

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s