Exitus Letalis t. 1

Zgryźliwi tetrycy i ruda psycholożka

w poszukiwaniu przyczyny śmierci

Exitus Letalis KattLett – recenzja tomu 1

 

exitusletalis_1Miałam nic nie kupować, dopóki nie pozbędę się ekstra lokatorów buszujących w moim krakowskim księgozbiorze (ta, ja będę nowe książki kupować, a jakieś robaczki będą mi je zjadać, naprawdę świetny układ). Niestety nie udało się, a to dlatego, że jadąc na ślub kuzynki przyszłam około pół godziny za wcześnie na dworzec, wstąpiłam więc do Empiku z myślą „Tylko popatrzę”. Oczywiście od razu zdałam sobie sprawę, że to nie zadziała, tym bardziej, że zostało mi trochę pieniędzy na koncie na koniec miesiąca – kolejne szybkie postanowienie brzmiało więc „Dobra, tylko jeden tomik”. Ostatecznie wyszłam z dwoma: Atakiem tytanów numer 2 i pierwszym tomem Exitus Letalis, czyli jedynymi dostępnymi tam tytułami (i numerami tomów), które wchodziły w grę. Tym samym oddalił się w czasie plan zrobienia dużego zamówienia w którymś ze sklepów internetowych (tak dużego, by załapać się na darmową przesyłkę) – skoro teraz wydałam 40 zł, to będę musiała poczekać, aż znów trochę przyoszczędzę.

Czas przejść do omawiania jednego z tych nowych nabytków, a zacznę od polskiego komiksu. Autorką jest Michalina Daszuta, ukrywająca się pod pseudonimem KattLett i znana z tworzenia webkomiksów. Jej historie publikowane w Internecie zyskały sobie dość sporą rzeszę fanów, co przełożyło się na duże zainteresowanie wydaniem tomikowym (mam wrażenie, że żaden inny polski twórca, inspirującego się mangą, nie zyskał tak dużej popularności). Komiks znikał w ekspresowym tempie ze sklepowych półek, aż wydawnictwo musiało sporządzić listę empików, w których był on jeszcze dostępny. Dochodzi do tego miejsce w dziesiątce najlepiej sprzedających się tytułów na yatta.pl plus konieczność dodruku w miesiącu premiery (swoją drogą ciekawe, jak wysoki był nakład) – to wszystko sprawiło, że chciałam sprawdzić tę pozycję, tym bardziej, że z twórczością Katt spotkałam się już wcześniej (theRacist i Pentagram Alchemist) – arcydzieła to nie były, ale zawsze dobrze się przy nich bawiłam i potrafiły mnie zainteresować, więc dałam szansę także Exitus Letalis.

Fabuła przedstawia się następująco: młoda, genialna pani psycholog Eva, będąca pracownikiem i podopieczną tajnej organizacji, dostaje swoją pierwszą pracę w Norwegii, w rezydencji Nilfheim. Jej zadaniem jest pomoc sześciu braciom, którzy są weteranami II wojny światowej, jednak ich wygląd wcale na to nie wskazuje – bohaterka ma odkryć, dlaczego tak się dzieje. Niestety, nie wszyscy panowie są jej przychylni, więc musi się zmagać nie tylko z otaczającą ich zagadką, ale także z ich niechęcią. Czy uda jej się nawiązać pozytywne relacje ze swoimi pacjentami? Czy zdobędzie ich zaufanie, dzięki czemu rozwiąże tajemnicę ich wiecznej młodości? Którzy z nich są jej przyjaciółmi, a którzy zamierzają wykorzystać ją do własnych celów – i co to za cele? Który z braci pociąga za sznurki? Kim była Maria i w jaki sposób zmarła?

Pierwszy tom stawia wiele pytań, wprowadza wiele kwestii, które oczekują na rozwiązanie w dalszych częściach – wypada mieć nadzieję, że autorka zręcznie połączy to w spójną całość. Na razie o fabule niewiele więcej można powiedzieć. Długo za to by się można rozwodzić nad bohaterami. Każdy z nich jest indywidualnością i każdy skrywa własną tajemnicę, cierpiąc przy okazji na różne psychologiczne zaburzenia. Wręcz mam wrażenie, że za dużo tam osób z dziwnymi chorobami i trudną, traumatyczną przeszłością.

Eva cierpi na narkolepsję (w sumie to zastanawiam się, czy jej choroba nie została wprowadzona tylko po to, by mogła zasypiać w najbardziej nieoczekiwanych momentach i być przyczyną komizmu sytuacyjnego), poza tym potrafi widzieć przeszłe wydarzenia, których nie była świadkiem. Jeszcze niedawno była pogrążona w głębokiej depresji, teraz do zestawu bogatych doświadczeń dochodzi jej trauma po tym, jak została brutalnie okaleczona przez miejscowego księdza, który – eufemistycznie mówiąc – nie darzy sympatią mieszkańców Nilfheim. Wyjątkowy jest także wiek Evy: ma dopiero osiemnaście lat, a już jest magistrem psychologii. Cóż, to osobiście mi się nie bardzo podoba, niechby miała chociaż te dwadzieścia dwa – wciąż byłaby młoda, niedoświadczona, ale jakoś to ukończenie studiów w tym wieku byłoby bardziej realne, normalniejsze. Ale z drugiej strony nikt nie mówi, że ma być normalnie, jeśli w świecie przedstawionym panowie mogą być nieśmiertelni, to i nastolatka zapewne może studia skończyć. Niech tam będzie.

Nieśmiertelni bracia to gama osobowości, przypadłości (na razie mamy schizofrenię z paranoją i kanibalizmem, sadyzm, rozdwojenie jaźni z seksoholizmem i neurologiczną chorobę polegającą na nieodczuwaniu żadnych bodźców – bólu, ciepła, zimna itp. wraz z nadludzką siłą; na co cierpi reszta braci – jeszcze nie wyjawiono; dochodzą też pewne patologie, gdyż jeden z braci napastuje seksualnie pozostałych, a szczególnie tego, który cierpi na rozdwojenie jaźni, ponieważ jedna z jego osobowości to sześcioletnie dziecko, więc łatwo namówić go do „dziwnych” rzeczy) i różne typy urody – każda czytelniczka znajdzie więc swojego ulubieńca. Mnie jak na razie najbardziej zaintrygował Micheall (czyżby zjadł zmarłą Marię, którą „zabrał mu” David?) i Oliver (ciągle coś knuje i nie wiadomo, do czego zmierza), choć o każdym można by już sporo napisać – ale żeby nie psuć lektury tym, którzy jeszcze historii nie znają, nie będę opisywać każdego z nich osobno. Wspomnę tylko, że ich zachowanie nijak się ma do sugerowanego wieku – rzekomi zbliżają się do setki, a często zachowują, jakby nie mieli więcej niż trzydzieści lat. Rozumiem, że są osoby, które szybko przystosowują się do nowych warunków, idą z duchem czasu itp., ale po tej szóstce w ogóle nie widać przeżytej wojny i wielu lat doświadczeń. Skoro są wojennymi kombatantami, to znaczy, że byli wychowywani w okresie międzywojennym – obowiązujące wtedy wzory zachowań, zasady grzeczności, sposób wyrażania były jednak inne niż te obecne, dlatego zastanawia mnie, czy rzeczywiście tak łatwo było bohaterom wyrzec się tego, czego uczono ich jako dzieci, jako nastolatków, i zacząć zachowywać się tak „współcześnie”? Pozostaje czekać na kolejne tomy, może tam znajdzie się jakieś wyjaśnienie takiego obrotu spraw.

Wydaje mi się, że postacią, która odegra dużą rolę w rozwiązaniu tajemnicy, będzie Matthias, zbuntowany nastoletni brat miejscowej lekarki, rówieśnik Evy, który cierpi (a jakże, tam każdy na coś cierpi) na tajemnicze bóle głowy i nie może otrząsnąć się po śmierci rodziców. Jak na razie za nim nie przepadam, bo ma cechy stereotypowego emo, ale liczę, że się zmieni. Spodziewam się też wątku romantycznego pomiędzy nim a panią psycholog, choć to tylko moje przypuszczenia.

Rysunki postaci moim zdaniem są ładne (Katt ma swój styl, który lubię – z małymi zastrzeżeniami: 1. czasami wydaje mi się, że panowie mają zbyt kobiece biodra/pośladki; 2. serio wszyscy faceci w komiksie muszą nosić obcisłe spodnie? Serio? Bo jak dla mnie to facet w rurkach to taki mało męski jest…) i dobrze narysowane, mimika oddaje ich uczucia, nie zauważyłam też jakichś nieproporcjonalnych ujęć (poza kadrami z karykaturami, à la chibi czy super deformed, które mają jednak charakter komediowy). Charakterystyczne są tła – nie jestem specem od rysunków, więc nie wiem, jak to dokładnie ująć, ale odnoszę wrażenie, że tworzone są za pomocą jakiegoś specjalnego programu komputerowego, z kolei o postaciach bym powiedziała, że są narysowane. Ta różnica pomiędzy rysowaniem a tworzeniem komputerowym (jak to nazwałam) nie jest czymś, co przeszkadza w odbiorze, ot, po prostu można to zauważyć. Przypuszczam, że przynajmniej częściowo wynika to z tego, że autorka nie ma do pomocy asystentów, którzy zajęliby się rysowaniem teł (jak to ma miejsce w przypadku wielu komiksów japońskich).

Zastrzeżenia mam za to do języka. Pomijając już to, że zupełnie nie pasuje on do blisko stuletnich osób, momentami zdaje się zbyt młodzieżowy, zbyt „na czasie”. Jeżeli się nie mylę, to za lat kilka czy kilkanaście, gdy po komiks będą sięgały młode osoby, tekst będzie mało zrozumiały, ale to czas pokaże. A może sama zweryfikuję tę opinię, gdy będę sięgała po Exitusa następnym razem.

Na koniec parę słów o wydaniu. Komiks czytamy od przodu do tyłu i od lewej do prawej, czyli nie tak, jak zwykły być wydawane mangi, ale tak, jak normalne książki. Oprawiony jest w miękką oprawę, bez obwoluty i skrzydełek. Grzbiet jest czytelny i wręcz elegancki, więc duży plus za to. Na początku znajduje się strona z kolorową ilustracją, tomik zamykają przypisy. Przy ich tworzeniu nie wystrzeżono się jednak kilku błędów: w tekście znajdują się słowa opatrzone odnośnikami, jednak nie zostały one później wyjaśnione (np. Paracelus na s. 114, yaoi na s. 162). Jednak tym, co mi się najbardziej nie podoba, są zbyt małe marginesy wewnętrzne – nie można dobrze przyjrzeć się rysunkom, a często także przeczytać dialogów, które akurat są umiejscowione przy tym krańcu strony (czy raczej przy środku).

Pomimo tych kilku niedociągnięć, komiks uważam za dobry. Z niecierpliwością czekam na kolejne tomy, by poznać przeszłość bohaterów, zobaczyć, jak rozwiną się relacje między nimi i znaleźć odpowiedzi na pytania pojawiające się w trakcie czytania. Trudno mi powiedzieć, komu polecam Exitusa, bo trudno określić, kto jest grupą docelową odbiorców (zaklasyfikowałam go jako shoujo ze względu na zestaw bohaterów – jedna dziewczyna i kilku przystojnych mężczyzn to układ typowy dla odwróconych haremów, czyli gatunków skierowanych do dziewczyn) – więc jeżeli was zaciekawiłam, to zachęcam do lektury.

 

Tytuł Exitus Letalis 1
Autor KattLett (Michalina Daszuta)
Seria wydawnicza
Tytuł oryginalny Exitus Letalis 1
Wydawnictwo oryginalne, rok Kotori, 2014
Kraj Polska
Tłumaczenie
Miejsce i data wydania Gołuski, wrzesień 2014
Wydawnictwo Kotori
Wydanie II
Strony 186
ISBN tomu 978-83-63650-31-5
ISBN serii
Format A5 (~14,8×21 cm)
Okładka i inne miękka
Zalecenia wiekowe wydawcy od 18 lat
Odbiorcy shoujo
Gatunek / tagi tajemnica, komedia, romans, akcja, współczesność
Cena okładkowa 19,90 (w tym 5 % VAT)

 

Dostęp: posiadam

Kraków, 1 października 2014

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s